Awantura o "Nigdy w życiu". Dołączyła Ilona Łepkowska
Afera wokół kontynuacji kultowej komedii "Nigdy w życiu!" nie zwalnia tempa. Drama, która rozpętała się po tym, jak Joanna Jabłczyńska ujawniła, że nie zagra Tosi w nowej części filmu, rozgrzała media społecznościowe do czerwoności.
W spór szybko zaangażowały się autorka powieści Katarzyna Grochola oraz jej córka Dorota Szelągowska. Napięta atmosfera i wymiana słów w sieci podzieliły całą branżę. Teraz głos zabrała sama Ilona Łepkowska, twórczyni serialowego hitu "M jak miłość".
Łepkowska ma dość awantury o "Nigdy w życiu". Nie zostawia suchej nitki na Szelągowskiej i Grocholi
W wywiadzie dla "Plejady" scenarzystka bez ogródek oceniła zachowanie twórców i poparła aktorkę, wytykając produkcji rażące błędy w zarządzaniu kryzysem. Jej zdaniem wystarczyły zwykłe przeprosiny, by uniknąć medialnego skandalu.
"Śledzę to z dużym zażenowaniem. Zażenowanie już sięgnęło zenitu, bo o ile jeszcze przyjęłam spokojnie oświadczenie Kasi (Grocholi), że podejmie kroki prawne, to nagranie, które udostępniła Dorota Szelągowska - to był po prostu [ogromny błąd wizerunkowy - przyp. red.]. Ja nawet napisałam pod jakimś postem, że oczywiście córka powinna kochać matkę i ma prawo wyciągnąć do niej pomocną dłoń, gdy jest ona w kłopocie, ale robić to w ten sposób? Szokujące. Ta wypowiedź była po prostu absolutnie niewłaściwa i krótkie przeprosiny nie zatarły według mnie okropnego wrażenia, jakie zrobił na mnie pierwszy filmik nagrany przez Dorotę Szelągowską" - wyznała scenarzystka.
Jeszcze dodatkowa wypowiedź Grocholi od wszystkich ją krytykujących, żeby odeszli z jej Instagrama, bo nie wnoszą nic pożytecznego i "nie pomnażają dobra", przelała czarę goryczy.
"No nie wiem, czy to, co zrobiła Katarzyna Grochola, to było pomnażanie dobra, czy to, co zrobiła Dorota Szelągowska, to jest pomnażanie dobra. Wiem tylko, że to wszystko jest niezwykle przykre"
Łepkowska zdradza, dlaczego nie było kontynuacji "Nigdy w życiu"
Co więcej, scenarzystka postanowiła wyjawić nieznane dotąd kulisy pracy nad drugą częścią filmu i zdradzić, dlaczego ekranizacja książki "Serce na temblaku" ostatecznie nie doszła do skutku.
"Ja chciałam zrobić dalszy ciąg 'Nigdy w życiu' - to nie jest tajemnica. Tadeusz Lampka kupił prawa do dwóch pierwszych książek Kasi o Judycie - do drugiej ('Serce na temblaku') w ciemno, bo ta książka jeszcze w chwili podpisania umowy nie istniała. Taki był warunek Kasi: chciała od razu sprzedać prawa do dwóch książek. Tadeusz kupił te prawa z nadzieją, że druga książka będzie podobnie obiecująca, jeśli chodzi o adaptację. Ja po przeczytaniu jej w maszynopisie zadzwoniłam do Kasi i powiedziałam, że Judyta zmieniła się w sposób dla mnie niezrozumiały i nie jest już tą osobą, którą pokochała cała Polska nie tylko dzięki książce, ale też przede wszystkim dzięki filmowi. W związku z tym, że ta postać przestała mi się podobać, bo zachowuje się idiotycznie, a jej przyjaciółka, która nagle za plecami Judyty coś knuje z byłym mężem, też się zmieniła, powiedziałam: 'Kasiu, może popracuj nad tym tekstem jeszcze'. Usłyszałam, że nie, że książka jest już w drukarni i w wydawnictwie się spodobała" - mówiła Łepkowska dla "Plejady".
Gdy ekipa filmowa chciała stworzyć własny scenariusz oparty na uwielbianych bohaterach, pisarka miała postawić warunki nie do przejścia.
"Kasia, wyraźnie nie chcąc, żeby powstał taki film, zaproponowała za te prawa gigantyczną cenę - nie będę mówić jaką - na tyle zaporową, że to nigdy nie powstało. Nasze - moje i Tadeusza Lampki - związki z Kasią Grocholą w ten sposób się skończyły. Ona później współprodukowała film 'Ja wam pokażę' według trzeciej książki cyklu, który nie przebił jednak popularnością i jakością 'Nigdy w życiu'. Jej wybór. Ilekroć potem zdarzało mi się widzieć Kasię na premierze czy gali, mówiłyśmy sobie 'dzień dobry' i tyle" - dodała na koniec Łepkowska.
Zobacz także:
Szelągowska przeprosiła Jabłczyńską, ale oni i tak wiedzą swoje. Już wydali werdykt
Jabłczyńska nie wytrzymała. Odpowiada Szelągowskiej: Poproś Mamę o całość








