Krzysztof Zalewski już raz wywołał skandal na Fryderykach
Krzysztof Zalewski w ciągu ponad 20 lat kariery zdążył już zebrać aż osiem statuetek Fryderyków i jeszcze więcej nominacji do tej nagrody. Artysta szczególnie dużo szczęścia miał w 2021 roku. Był wtedy nominowany w czterech kategoriach, z czego statuetkę zdobył w trzech, w tym jako "autor roku". To właśnie wtedy na scenie wydarzyło się coś, o czym wciąż huczy do dzisiaj.
Nagrodę w kategorii "autor roku" wręczał Zalewskiemu Ralph Kaminski. Podekscytowany muzyk zaskoczył publiczność i widzów przed telewizorami, całując go z wielkim zapałem. Szybko pojawiły się pytania, czy było to inscenizowane, nie brakowało też negatywnych komentarzy.
Dopiero po latach obaj artyści przyznali, że pocałunek był spontaniczny i wynikał z ogromnej radości z powodu zdobycia nagrody. Ale to, co stało się wczoraj, już nie budzi tylu pozytywnych emocji.
Afera po gali Fryderyków 2026. Znów przez Zalewskiego
25 maja 2026 roku odbyła się uroczysta gala wręczenia Fryderyków. Wydarzenie było transmitowane przez TVP1, a prowadzili je Krzysztof Zalewski i Gabi Drzewiecka. Sam muzyk miał szansę w kategorii "singiel roku pop" za utwór "Eviva l'arte!" z Sanah, ale tym razem skończyło się na nominacji. Dziś jednak wszyscy mówią o mało trafionych żartach prowadzącego.
Widzowie osłupieli, kiedy już na wstępie usłyszeli przedziwne słowa o Marcinie Prokopie oraz funduszu na tegoroczną galę. Reakcja zebranych także była raczej chłodna i zdecydowanie nie rozluźniło to atmosfery.
"Trochę się boję, bo musiałem wyjść ze strefy komfortu. A poza tym tak trochę się boję, czy się budżet przypadkiem jakoś nie wysypał, bo miało być w marcu, jest w maju, hala jakby ciut mniejsza. No i tak wygląda na to, że pieniędzy z pół metra zabrakło na Prokopa i ja zostałem. Ale jakoś sobie poradzimy" - ogłosił na początku Zalewski.
To jednak nie koniec z odniesień do Prokopa. Przed wręczeniem nagrody za najpopularniejszy singiel roku, Krzysztof zaczął wymieniać znaczące nazwiska "najpopularniejszych singli" - między innymi Sławka Uniatowskiego, Michała Wiśniewskiego i Marcina Prokopa. Pierwszy z nich chroni życie prywatne, a dwaj ostatni, jak wiadomo, niedawno ogłosili rozstania.
Widzowie gali Fryderyków podzieleni. To mówią o żartach
O Zalewskim też było ostatnio głośno z powodu szybkiego zakończenia relacji z Kaeyrą, ale o sobie nie wspomniał w swoich żartach. Pod wrażeniem humoru kolegi nie była też raczej Drzewiecka, która w wymowny sposób podsumowała ten wątek.
"Myślę, że jeszcze jedno nazwisko na pewno do tej listy bym dorzuciła, ale za tego rodzaju singielstwo nagrody się nie dostaje, a przynajmniej nie w postaci statuetki, więc mówimy bardziej o muzyce" - podkreśliła prowadząca.
Zebrani na gali też nie nagrodzili dowcipów Krzysztofa brawami. W mediach społecznościowych opinie są za to teraz bardziej podzielone. Jedni nazywają jego zachowanie "koszmarem" i podkreślają, że nie pasowało do uroczystego wydarzenia, inni - wręcz przeciwnie, są zachwyceni luzem muzyka.
- "Te żarty są bardzo niesmaczne i nie na miejscu. Niech się zajmie muzyką"
- "On był fantastyczny! Miał luz, poczucie humoru, energię, spontaniczność, super!" - czytamy w komentarzach.
Zobacz też:
Zalewski długo nie wiedział, że jego ojcem jest znany gwiazdor. Potem miał żal
Zalewski ledwie wrócił z nią do kraju, a tu takie doniesienia. "Tydzień po rozstaniu"
Mery Spolsky zdumiona brakiem nominacji do Fryderyków. Wymowna reakcja








