Pięć lat od pocałunku Ralpha Kamińskiego i Krzysztofa Zalewskiego na Fryderykach
W 2021 roku podczas gali Fryderyków doszło do zaskakującej sytuacji. Krzysztof Zalewski, odbierając nagrodę z rąk Ralpha Kamińskiego, niespodziewanie pocałował go w usta. Chwilę później wokalista wygłosił przemówienie, w którym "pozdrowił" osoby będące wówczas u szczytu władzy.
Gest miał spontaniczny charakter i z czasem stał się jednym z najbardziej komentowanych momentów w historii gali. Do tego wydarzenia po latach wrócił sam Ralph Kamiński w wywiadzie dla Wirtualnej Polski w cyklu "Lustra".
Artysta przyznał, że trudno mu uwierzyć, jak szybko minął czas od tamtej sytuacji.
"Nie liczę tej naszej rocznicy. Jakie to mamy gody z Krzysztofem? Złote, jeszcze nie... Jakoś nie pamiętam o pocałunku z Zalewskim na co dzień" - wyjawił uśmiechnięty Ralph Kamiński.
Kulisy pocałunku Kamińskiego i Zalewskiego na Fryderykach
Ralph Kamiński podkreślił, choć nie wraca do tego momentu na co dzień, cieszy się, że ten zapisał się w pamięci widzów i szeroko odbił się w mediach. Zaznaczył też, że wszystko wydarzyło się całkowicie spontanicznie, bez wcześniejszego planu.
"Bardzo dobrze, że się odbiło. To nie było zaplanowane, zareżyserowane. Jestem osobą, która jest w show-biznesie, czuję to - jak on mnie pocałował, to ja od razu to podegrałem. Jestem nauczony, żeby reagować na scenie, nie udaję, że czegoś nie ma (…) Podrasowałem to jeszcze bardziej, tak ma być" - mówił Kamiński.
Krzysztof Zalewski już w 2021 roku podkreślał, że pocałunek z Ralph Kamiński nie był w żaden sposób zaplanowany. Jak tłumaczył, wszystko wydarzyło się pod wpływem chwili i ogromnych emocji po ogłoszeniu wyników.
"Absolutny spontan! Nie ukrywam, mocno zależało mi na nagrodzie w bardzo prestiżowej w moim odczuciu kategorii 'autor roku', więc kiedy ogłoszono, że ją dostałem, byłem w prawdziwej euforii. Z radości pocałowałem Ralpha Kamińskiego" - mówił na łamach Wirtualnej Polski.
Zobacz też:
Ledwo byli razem na wakacjach, a już takie wieści. To już drugie ciche rozstanie Zalewskiego
Zapendowska ledwo co skrytykowała Sanah, a tu takie słowa o Zalewskim. Przyznała to wprost
Zapendowska nie gryzła się w język ws. Sanah. Fanki jej tego nie wybaczą








