Anna Mucha chętnie dzieli się z obserwatorami fragmentami codzienności. Tym razem relacja gwiazdy zaczęła się dość niewinnie - od porannego spaceru i krótkiego komentarza na temat pogody. Aktorka zwróciła uwagę, że dzień zapowiada się przyjemnie, choć nad Warszawą pojawiły się chmury.
"Dzień dobry, kochani! Piękny dzień się zapowiada. Chyba nawet nie tak upalny. Tu wasza pogodynka się odzywa, bo może padać - chmury są takie, a nie inne" - zaczęła niepozornie Anna Mucha.
Anna Mucha zaapelowała do ludzi
Po chwili nastrój relacji wyraźnie się zmienił. Gwiazda "M jak miłość" pokazała, co zastała nad Wisłą. Widok zaśmieconego terenu wyprowadził ją z równowagi. Anna Mucha nie ukrywała emocji i w dosadnych słowach skomentowała zachowanie osób, które zostawiają po sobie śmieci.
"Jestem tutaj na wysokości Starego Miasta i strasznie mnie [irytuje - red.], przepraszam, wiem, że jest rano, ale syf, brud, plastik, butelki [...]. Nie wiem, czemu ludzie przychodzą nad Wisłę i tak śmiecą. Ale chciałam powiedzieć o czymś bardzo pozytywnym, bo tu jest małż. Żyje, więc chyba nie jest tak najgorzej z naszą Wisłą, czyżby?" - stwierdziła Mucha.
Na koniec aktorka zaapelowała do obserwatorów, by nie zostawiali po sobie bałaganu i reagowali nawet wtedy, gdy śmieci nie należą do nich.
"Przepraszam za bluzgi z samego rana, ale naprawdę - sprzątajcie po sobie. Tylko tyle. Sprzątaj po sobie. I weź ten jeden śmieć, który nie jest twój, ale go weź" - zaapelowała dosadnie Anna Mucha.
Zobacz też:
Anna Mucha wyznała, co naprawdę łączy ją z Katarzyną Cichopek. Padły zaskakujące słowa
Anna Mucha znalazła sposób na paparazzi. Rozgrywała ich, jak chciała
W środku tygodnia Anna Mucha przekazała wieści z domu. Niestety nie jest dobrze








