Zofia Zborowska-Wrona, otwiera się w nowym oknie, córka Marii Winiarskiej, otwiera się w nowym oknie i Wiktora Zborowskiego, otwiera się w nowym oknie, którego mama była rodzoną siostrą legendy polskiego aktorstwa, Jana Kobuszewskiego, otwiera się w nowym oknie, od zawsze przeczuwała, że pójdzie w w ślady rodziców. Oni jednak nie byli tym zachwyceni.
Maria Winiarska i Wiktor Zborowski odradzali Zofii aktorstwo
Aktorzy lubią podkreślać w wywiadach, że absolutnie nie rekomendują swoim dzieciom wyboru tej ścieżki kariery. A nawet starają się ją aktywnie odradzać, bo na własnej skórze przekonali się, jaki to ciężki kawałek chleba.
Do Zofii Zborowskiej, wychowanej w aktorskiej rodzinie, takie argument nie trafiały. Ostatecznie jej rodzice wykonywali ten zawód, a także ciocia, Barbara Winiarska, jej mąż, Paweł Wawrzecki i cioteczny dziadek ze strony ojca.
Jednak, jak wyznała aktorka w wywiadzie dla TVN-u, rodzice długo nie tracili nadziei, że w końcu zmieni zdanie.
"Rodzice bardzo nie chcieli, żebym szła w ich ślady, bo znają ten zawód od podszewki".
Zofia Zborowska tłumaczy różnice
Jak tłumaczy aktorka, z perspektywy czasu rozumie ich obawy, jednak strasząc córkę aktorstwem, nie brali pod uwagę, że warunki bardzo się zmieniły:
"Prawda jest taka, że czasy, w których moi rodzice kończyli szkołę, byli zatrudnieni na etatach w teatrach i pracowali w telewizji, były zupełnie inne. Nie było wtedy internetu ani mediów społecznościowych, więc dziś wszystko wywróciło się do góry nogami. Myślę, że jak każdy zawód, również zawód aktorski ma wiele plusów i jasnych stron, ale ma też swoją ciemną stronę. No i co? Idę dalej. Jestem trzecim pokoleniem aktorów w naszej rodzinie. Czy będzie czwarte? Nie wiem"
Zofia Zborowska-Wrona z czasem nabrała dystansu
Jak zapewnia Zborowska-Wrona, w odróżnieniu od rodziców, nie zamierza wpływać na decyzje swych pociech, chociaż sama przekonała się, że upieranie się przy aktorstwie bywa trudne. Jak wspomina, w jej przypadku chodziło o wzrost, ale w końcu przestała się przejmować:
"Nie usłyszałam dokładnie, że jestem niewystarczająca, ale już w szkole teatralnej byłam na przykład za wysoka. Zawsze byłam "tą wysoką", "tą wielką". A dzisiaj, proszę, mam na sobie dwunastocentymetrowe szpilki i jakoś nie czuję się ani za wysoka, ani za wielka. Mam męża, który ma 2,06 metra wzrostu. Faktycznie jestem wysoka, ale myślę, że w tym zawodzie wiele dziewczyn zmaga się z różnymi problemami właśnie przez to, ile nasłuchały się na swój temat".
Zobacz też:
Zborowska nie mogła powstrzymać łez. Trzeba było przerwać program, otwiera się w nowym oknie








