Zofia Zborowska poszła w ślady rodziców. Uczyła się w słynnej szkole
Zofia Zborowska wychowała się w artystycznej rodzinie. W końcu aktorstwem parają się zarówno jej rodzice, Maria Winiarska i Wiktor Zborowski, jak i wujostwo. Od najmłodszych lat przyszła gwiazda przyglądała się więc temu, z czym wiąże się ów zawód.
I ostatecznie sama wybrała ten sam. Przez jakiś czas studiowała w słynnym Instytucie Lee Strasberga w Los Angeles, a w 2010 roku ukończyła studia na akademii teatralnej w Warszawie.
Do dziś pamięta, co usłyszała wtedy od ojca.
Zofia Zborowska od razu chciała być niezależna. "Mój tata nie był w stanie tego zrozumieć"
Z oczywistych względów to mający imponujące portfolio Zborowski był jej mentorem w kwestiach zawodowych.
"Jak kończyłam szkołę teatralną i dostawałam jakieś propozycje, to dzwoniłam do mojego taty. I on mi wtedy powiedział tak: 'Zosia, ty jesteś na takim etapie, że musisz brać wszystko, bo wszędzie się czegoś nauczysz. A jeżeli będziesz zarabiać z tego zawodu, to możesz się wtedy nazwać aktorką'" - opowiadała w podcaście "Z bliska" Gazety.pl.
Ze względu na zdobyte wykształcenie Zosi nie mieściło się w głowie, że jeszcze nie może mianować się tym tytułem. Szybko jednak zrozumiała, co miał na myśli ojciec.
"Ja byłam magistrą sztuki, skończyłam szkołę teatralną, skończyłam dwa trymestry w Stanach. 'Jestem aktorką!", nie? Tylko potem się okazuje, że nie ma pracy i faktycznie, brałam wszystko, co mogłam wziąć, ale też pracowałam za barem. I to było coś, czego mój tata nie był w stanie zrozumieć. Mówił: "Ale poczekaj, jak ci brakuje pieniędzy, to ja przecież ci mogę pomóc', a ja: 'Ale ja nie chcę, żebyś mi pomagał. Ja sobie dam radę'" - opowiadała Małgorzacie Rozenek-Majdan.
Zborowska jest córką znanych rodziców. "Długo byłam postrzegana przez pryzmat taty"
Fakt "bycia córką swoich rodziców" sprawił, że Zofia miała dużo wątpliwości związanych ze swoją pracą. Z jednej strony chciała budować niezależną pozycję, a z drugiej nie mogła uniknąć porównań i oczekiwań, które też sama sobie narzucała.
"Bardzo długo byłam postrzegana przez pryzmat swojego taty. I czy ja dosięgnę [go] z talentem, z osiągnięciami, ze wszystkim (...). Czy powinnam zrobić to, czy powinnam wejść w prowadzenie programu, bo co na to branża? Czy ja będę miała jeszcze jakiekolwiek szanse aktorskie, jeżeli zrobię to, jeżeli zrobię tamto? A czy to, co robię na Instagramie, nie kasuje mnie jako [aktorki - przyp. aut.]" - wymieniała influencerka, którą obserwuje w tym medium społecznościowych ponad 546 tys. osób.
Zborowska wyznała, że jeszcze parę lat temu towarzyszyły jej takie rozmyślania. Dzisiaj już się jednak nad tym nie zastanawia.
Znane nazwisko ciążyło Zborowskiej. "Miałam poczucie, że za mało robię"
Swego czasu tego typu rozważania mocno dały jej się we znaki.
"Przez to, że (...) byłam tak wychowywana, że tata aktor, że wujek aktor, że ciocia aktorka, że mama aktorka, to cały czas miałam poczucie, że ja za mało robię aktorsko, że za mało udowodniłam aktorsko, że nie byłam na etacie w teatrze, tylko grałam w różnych teatrach. Ale ja nigdy nie chciałam być na etacie w teatrze" - tłumaczyła.
Gdyby nie jej powiązania rodzinne, w pewnym sensie łatwiej byłoby się jej cieszyć ze swojego sukcesu zawodowego.
"Gdybym była tu, gdzie jestem, i nie miałabym z tyłu takiego obciążenia nazwiskiem, to byłabym z siebie najbardziej dumna na świecie" - dodała.
Zobacz też:
Zofia Zborowska ujawniła prawdę o swoim małżeństwie. "Nie jesteśmy osobami, którymi byliśmy"
Potwierdziły się doniesienia ws. małżeństwa Zborowskiej i Wrony. A jednak Zofia przyznała to wprost








