Kariera Ewy Chodakowskiej, otwiera się w nowym oknie rozpoczęła się od krótkich programów treningowych, zamieszczanych za darmo w Internecie. Trenerka przekonywała że wystarczy poświęcić na ćwiczenia pół godziny trzy razy w tygodniu, by zauważyć efekty. Z czasem poszerzyła swoją ofertę o turnusy kondycyjne, akcesoria do fitnessu i zdrowe przekąski.
Ewa Chodakowska jest jedną z najbogatszych Polek
We wrześniu 2017 roku Chodakowska zadebiutowała na Liście 50 Najbogatszych Polek magazynu "Wprost". Znalazła się wtedy na 47. miejsce z majątkiem szacowanym na 49 mln zł. Od tamtej pory pomnożyła go niemal pięciokrotnie.
Nie brakuje opinii, że spora w tym zasługa wieloletniego życiowego partnera Chodakowskiej, z zawodu trenera personalnego. Po tym, gdy ona i Lefteris Kavoukis ogłosili rozstanie, plotki przybrały na sile.
Ewa Chodakowska zaczynała karierę w Grecji
Chodakowska nigdy nie ukrywała, że podstawy swojego biznesplanu opracowała w Grecji, rodzinnym kraju męża i tam ukończyła m.in. szkołę fitness IAFA Greece. Mariola Bojarska-Ferenc, otwiera się w nowym oknie przed laty wyrażała nawet wątpliwości, czy uprawnienia, nabyte w innym kraju powinny być w Polsce traktowane poważnie.
Po rozstaniu z mężem Chodakowska została zasypana podejrzeniami, jakoby całą swoją karierę zawdzięczała Lefterisowi. Z tej okazji postanowiła zamieścić na Instagramie obszerne wyjaśnienie.
Ewa Chodakowska odpiera zarzuty
Jak tłumaczy, rzeczywiście Lefteris jest z zawodu trenerem personalnym, 17 lat temu pomógł jej w Grecji wejść w to środowisko i na tym polegała jego pomoc:
"Tysiące razy czytałam, że 'mąż mi wszystko załatwił'. Tylko pomyśl... jak wielkie wpływy musiałby mieć w Grecji, żeby urządzić mi życie zawodowe w Polsce. I dlaczego, mając takie możliwości, miałby przeprowadzać się tutaj - mój partner nie chciał się przeprowadzać. Prawda jest mniej sensacyjna. Za to stoi za nią wiele lat pracy. To ja podjęłam decyzję o powrocie do Polski. To ja zbudowałam fundament swojej działalności. I to ja, po roku, zaproponowałam swojemu ówczesnemu chłopakowi, żeby do mnie dołączył. W kieszeni mieliśmy wtedy po równo. Podobnie jak dzisiaj".
Jak zwykle w takich sytuacjach, Chodakowska wytknęła ludziom stosowanie podwójnych standardów:
"Przypisywanie osiągnięć kobiety jej partnerowi to stary, wygodny sposób pomniejszania jej pracy. (...) Przez całą swoją karierę nosiłam własne nazwisko. Pod nim brałam odpowiedzialność za swoją pracę, błędy i decyzje. Pod nim zbudowałam zaufanie ludzi. Mam prawo mówić o tym bez umniejszania sobie, żeby komuś innemu było wygodniej".
Zobacz też:
Chodakowska zabrała głos po ogłoszeniu rozstania z mężem. Padły wymowne słowa o jej wieku








