Sandra Kubicka i Baron przyzwyczaili już fanów do rozstań i powrotów. Ich pierwsze, dość szumnie ogłaszane rozstanie, okazało się fałszywym alarmem. Teraz jednak sprawa wygląda o wiele poważniej. Kilka dni temu portal "Pudelek" informował, że termin pierwszej rozprawy rozwodowej został wyznaczony na 25 lutego. Wszystko wskazuje na to, że tym razem nie ma odwrotu.
Bez względu na uczucia, którymi dziś darzą się muzyk i była modelka, to już na zawsze łączyć będzie ich wspólny syn Leon. Zarówno Kubicka, jak i Baron starają się dbać o jego dobro i uczynić wszystko, by jak najmniej odczuł ich prywatne zawirowania.
Sandra Kubicka oddała syna Baronowi. "Bardzo ciężko mi było..."
Chociaż Sandra Kubicka zarzeka się, że nie epatuje prywatnością w mediach społecznościowych, to rzeczywistość jest zgoła inna. Tym razem celebrytka postanowiła otwarcie opowiedzieć ludziom na Instagramie o trudnym dla niej momencie, jakim jest dłuższa rozłąka z Leosiem.
"Teraz Leoś jest z tatą. Pojechali również na wyjazd wspólny. Musiałam to sobie przepracować, bo bardzo ciężko mi było go oddać na tak długo. Ale we wtorek wróci do mnie" - wyznała poruszona Kubicka.
Była modelka podkreśliła, że teraz ma czas dla siebie i może w pełni skupić się na sprawach zawodowych.
"Wiem, że to będzie potrzebny czas, żebym naładowała baterię, żebym mogła później znowu być mamą. Spokojną mamą, żebym mogła pracować. Bo to też mi jest potrzebne, bo oprócz bycia mamą prowadzę firmę, co jest bardzo stresujące. Na przykład dzisiaj miałam taki stresujący dzień, bo miałam nieprzyjemny telefon od kadr. Bywają w firmach te fajniejsze i te gorsze momenty. Nie tylko życie prywatne potrafi nas stresować, ale zawodowe również. Także lecę świętować, wybawić się, wyśmiać się i wrócę do Was z nową energią" - podsumowała.
Zobacz też:
Kubicka śpieszyła się, by odebrać syna, a tu taka heca. Szybko przestało jej być do śmiechu








