Anna Kalczyńska to jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w naszym kraju. Popularność zdobyła głównie dzięki programowi "Dzień dobry TVN", który prowadziła przez wiele lat. Po odejściu z TVNu związała się na pewien czas z TVP World, jednak na początku roku gruchnęły doniesienia o tym, że odchodzi z Woronicza.
Tuż po tym zdarzeniu Anna Kalczyńska związała się z Polsatem i już w kwietniu zadebiutowała w nowej roli - prowadzącej wieczorne wydanie "Wydarzeń" w Polsat News.
"Nareszcie to już oficjalne! Wreszcie mogę Was poinformować, że dołączam do zespołu Polsat News, prowadząc 'Wydarzenia' o 21.50. Mam ogromny apetyt na nowe wyzwanie i liczę, że będę mogła wykorzystać moje doświadczenie i rozumienie mediów. Bądźcie z nami! Zapraszam do Polsat News już w kwietniu" - zapowiedziała oficjalnie.
Anna Kalczyńska była przerażona. "Krzyczała wniebogłosy"
Anna Kalczyńska jest także bardzo aktywna w mediach społecznościowych, gdzie chętnie dzieli się z fanami swoją codziennością i różnymi przeżyciami. Tym razem dziennikarka opowiedziała o pewnym niebezpiecznym zdarzeniu.
Podczas spaceru z psem nad Wisłą w Warszawie spotkała stado dzików. Nie kryła swojego przerażenia.
"Dzisiaj najedliśmy się strachu, spotkaliśmy dziki na szlaku spacerowym nad Wisłą. Wie ktoś, co robić w takim wypadku? Bo ja po prostu krzyczałam wniebogłosy i schowałam się z innym przypadkowym przechodniem w krzakach" - napisała Kalczyńska na Instagramie.
Gwiazda Polsatu jest zaniepokojona ostatnimi wydarzeniami.
"Dziki i sarny w miastach, niedźwiedzie w bieszczadzkich miasteczkach. Natura szuka za bardzo kontaktu z człowiekiem i cywilizacją..." - podsumowała.
Zobacz też:
Aż huczy od plotek ws. Kalczyńskiej. W końcu oficjalnie przed wszystkimi obwieściła
Kalczyńska skończyła 50 lat. Zamieściła szczery wpis
Dramat Ilony Felicjańskiej. Wyznała smutną prawdę o swoim majątku. W tle były mąż








