Sąsiedzi Meghan i księcia Harry'ego już się nie kryją
Kiedy książę Harry i Meghan Markle przeprowadzali się w 2020 roku do Montecito w Kalifornii, byli pełni nadziei. Luksusowa posiadłość za 15 milionów dolarów, marka osobista księżnej As Ever i tak znani sąsiedzi jak Oprah Winfrey, Gwyneth Paltrow, Tom Cruise, Katy Perry i Jennifer Lopez to już jednak przeszłość.
Śmietanka Hollywood jakoś nie zabiegała o uwagę Meghan, a lokalna księgarnia, której główną atrakcją miały być produkty jej marki, dziś ma w ofercie tylko trzy zapomniane słoiczki posypki kwiatowej. O wszystkim tym napisała w najnowszym reportażu Caroline Graham z "Daily Mail", która przyjechała do Montecito tuż po tym, jak prywatny odrzutowiec z Markle i księciem wyleciał do Wielkiej Brytanii.
Najbardziej zadziwiają jednak słowa mieszkańców tej okolicy i sąsiadów pary. Już wcześniej nie żałowali im gorzkich słów, ale teraz, po ich wyjeździe, wyraźnie postanowili powiedzieć wprost, co naprawdę myślą. I nie są to miłe wyznania - wręcz przeciwnie.
To naprawdę myślą sąsiedzi o Harrym i Meghan Markle
Sąsiadka, mieszkająca niedaleko dotychczasowej posiadłości księcia i jego żony, z wielką radością przyjęła zniknięcie fotoreporterów. Jak mówi Susan, "Meghan i Harry nigdy nie stali się częścią tej społeczności". Kiedy sześć lat temu zostawiła im prezent powitalny, został zwrócony następnego dnia.
"Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek chcieli spędzać czas z kimś, kto nie był miliarderem, sławną osobą albo jednym i drugim" - dodaje wprost.
Inna osoba dodaje, że "szum wokół nich, który towarzyszył ich przybyciu, już dawno ucichł", a teraz nikt za nimi nie tęskni. I rzeczywiście: mało kto przejmuje się ich wyjazdem. Pisarz i wieloletni mieszkaniec Montecito, Robert Eringer, podsumowuje to następująco:
"Często bywam w Montecito i nigdy ich nie widziałem. Wątpię, czy ktokolwiek zauważyłby, że wyjechali, gdyby nie pojawiły się informacje na ten temat w wiadomościach, ale skoro już się o tym wspomniało, ogólne wrażenie jest takie: nareszcie się stąd zmyli" - podkreśla.
Ludziom ulżyło po wyjeździe Meghan i Harry'ego
Wiele osób z goryczą wspomina, że para przyjaźniła się tylko z tymi, którzy byli im w jakiś sposób potrzebni, jak miliarderka Sarah Siegel-Magness czy właścicielka fortuny kosmetycznej Victoria Jackson. To właśnie dlatego zwykli mieszkańcy zwyczajnie nie przejęli się ich wyjazdem - a część wręcz się z niego cieszy.
"Nie sądzę, żeby ludzi obchodziło, że książę i księżna wyjeżdżają. Co on [Harry] właściwie zrobił, poza tym, że nauczył się surfować?" - pyta gorzko sprzedawczyni w sklepie odzieżowym.
Zapytana, czy kiedyś będą organizowane wycieczki po okolicy "śladami Harry'ego i Meghan", reaguje śmiechem. "Nikogo to nie obchodzi. Przyjechali i odjechali. Nie interesuje to nas".

Zobacz też:
Tyle będzie kosztować powrót Meghan i Harry'ego. Od tych kwot można osiwieć
Jeden krok Markle zamknął drzwi Harry'emu do Pałacu. Karol tego nie wybaczy
Meghan Markle naprawdę zrobiła to przy grobie Diany. "Nie ma wstydu"








