Magdalena Waligórska po "Ranczu" musiała szukać pracy
Magdalena Waligórska dopiero zaczynała studia, kiedy dostała rolę Wioletki, żony Staśka, w serialu "Ranczo". Choć trafienie do obsady przyniosło jej ogromną sławę, to - jak sama mówi w najnowszym wywiadzie dla "Vivy!" - także ją zaszufladkowało. Miała problem, żeby dostać ciekawą rolę.
"Dostawałam, co prawda, propozycje ról teatralnych, ale takie miałkie, błahe, po prostu role śmiesznych blondynek. Już po skończeniu studiów miałam moment kryzysowy, kiedy musiałam sobie odpowiedzieć na pytanie, w którą stronę chcę iść dalej" - opowiada Waligórska.
Wtedy dostała zaproszenie na festiwal do Zabrza, na wydarzenie czytania poezji. Robiła to akurat z dyrektorem Teatru Nowego w Zabrzu, który po wszystkim zaproponował jej u siebie angaż. Teraz cieszy ją, że może tam spełniać się artystycznie, ale to nie wszystko. To właśnie tam poznała przyszłego męża.
Magdalena Waligórska i Mateusz Lisiecki poznali się w teatrze
Mateusz Lisiecki przeszedł inną drogę aktorską, niż Magdalena. Po studiach teatralnych w Warszawie przez kilka lat pracował w Teatrze 6. Piętro. Grał tam u boku Andrzeja Grabowskiego. Ale i dla niego przyszły chude lata, aż w końcu w 2013 też trafił na stałe do teatru w Zabrzu.
"Tak, te słynne górki i dołki życia aktora. W ramach tej sinusoidy zacząłem szukać pracy gdziekolwiek, bo chciałem być aktorem" - wspomina ten czas w wywiadzie.
Lisiecki i Waligórska zagrali razem w spektaklu "O co biega". Ich znajomość zaczęła się zatem od zawodowego pocałunku, ale uczucie przyszło później. Jednak nawet wtedy Waligórska nie była pewna, czy ten związek to dobry pomysł. Mateusz jest od niej o sześć lat młodszy, były też inne wątpliwości. I aż trudno uwierzyć, co ją przekonało.
Gwiazda "Rancza" miała wątpliwości, czy brać ślub
Lisiecki, dziś znany z ról w serialach "Informacja zwrotna", "Singielka" czy "Korona królów", sam przyznaje, że przyszedł do teatru w Zabrzu, żeby "tworzyć sztukę". I zrobił to na tyle skutecznie, że właśnie swoim talentem na dobre rozkochał w sobie Waligórską. Zobaczyła go w jednej z ról i już wiedziała, że chce z nim być.
"Muszę się przyznać, że właśnie ta rola Mateusza uświadomiła mi, jak bardzo chcę z nim być. Miałam trochę wątpliwości, bo mój mąż jest ode mnie sześć lat młodszy i gdzieś z tyłu głowy miałam taką obawę, czy to ma sens. I moment, w którym wszystko zrozumiałam, to był właśnie spektakl. [...] Chciałabym ten spektakl pokazać każdej osobie na ziemi. Jego rolę. Wtedy pokochałam Mateusza artystycznie" - wyznaje aktorka.
Jak widać sztuka połączyła ich na stałe. W 2016 roku wzięli ślub, po którym oboje przyjęli swoje nazwiska w formie dwuczłonowej. Dziś mają też dwójkę pociech.
Zobacz też:
Gwiazda "Rancza" przerwała milczenie. Zdradziła, co dzieje się na planie
To ona mogła zagrać Lucy w "Ranczu". Wyznała zaskakującą prawdę
Pieczka nie zagrałby w "Ranczu", gdyby nie wnuki. Syn aktora ujawnił








