Franciszek Pieczka rzadko mówił w wywiadach o swoim życiu prywatnym. Nie krył, że dom jest jego azylem i to, co działo się za jego zamkniętymi drzwiami, nie powinno nikogo interesować.
"Bardzo uważał, kogo dopuszcza do swojego świata. Unikał powierzchownych relacji. W środowisku mówiono, że jak Pieczka zaprosi kogoś do domu, to tak jakby dostał Nobla" - stwierdził syn aktora, Piotr Pieczka, wspominając ojca na łamach "Retro".
Żona co wieczór czekała na niego z kolacją
Franciszek Pieczka przez pół wieku był wierny jednej kobiecie. Henrykę Witkowską, która w lipcu 1955 roku została jego żoną, poznał, będąc na pierwszym roku studiów w warszawskiej szkole teatralnej. Mieszkali w tym samym akademiku.
"Pewnego wieczoru zgasło światło, więc tata wyszedł je naprawić. Zobaczył dziewczynę majstrującą przy bezpiecznikach. Awarię usunęli wspólnie" - opowiadał Piotr Pieczka w rozmowie z "Retro".
Henryka i Franciszek byli bardzo zgodną, szczęśliwą parą. Ich syn twierdzi, że nie pamięta, by kiedykolwiek się pokłócili, a pytany, co sprawiło, że ich małżeństwo przetrwało 50 lat, mówi, że po prostu się kochali i szanowali nawzajem.
"Mama zarządzała domem, a tata to akceptował. Oboje szanowali pieniądze, dbali o rzeczy. Pięknym symbolem ich relacji było to, że mama zawsze czekała na tatę, aż wróci po 22 z teatru, by usiąść z nim do kolacji" - opowiadał Piotr w cytowanym już wywiadzie.
Nie wiedział, do której klasy chodziła jego córka?
Gdy Piotr przyszedł na świat, jego siostra Ilona była już nastolatką. Franciszek Pieczka dbał o to, by fakt, że jest znanym aktorem, w żaden sposób nie wypływał na życie jego dzieci.
Kiedy koleżanki ze szkoły pytały Ilonę o ojca, nie wiedziała nawet, w jakich zagrał filmach.
"Nie wiedziała, bo tata jej o tym nie mówił" - stwierdził Piotr na łamach książki "Franciszek Pieczka. Portret intymny".
"Zamykał drzwi domu i był zwyczajnym tatą" - dodał.
Piotr potwierdził w rozmowie z "Retro", że aktor nie był typem ojca, który wszystko kontroluje. Piotr słyszał kiedyś, jak mama mówiła jego siostrze, że tata nie wie chyba nawet, do której klasy chodzi.
Franciszek Pieczka wychodził z założenia, że trzeba chodzić do szkoły, ale oceny na świadectwach dzieci nie miały dla niego znaczenia.
"Na wywiadówki nie chodził (…). Lekcje wolałem odrabiać z mamą. Tata nigdy nie krzyczał, ale kiedy spojrzał i powiedział: 'Tak to się robi', czułem większy stres niż po najostrzejszej reprymendzie" - wspomina syn aktora.
Ostatnią rolę zagrał pod okiem wnuczki
Śmierć żony w 2004 roku była dla Franciszka Pieczki ogromnym ciosem. Wkrótce po tym, jak Henryka odeszła, aktor zamieszkał z synem i jego rodziną w Falenicy.
"Mieszkanie z dziećmi i wnukami dawało mu poczucie bliskości i wsparcia" - wyznał Piotr Pieczka na łamach "Retro".
"Gdyby nie wnuki, tata prawdopodobnie nie zagrałby w 'Ranczu'. Kiedy reżyser Wojciech Adamczyk zadzwonił do niego z propozycją, początkowo odmówił. Dopiero wnuki skłoniły go do przyjęcia roli Stacha Japycza" - dodał.
Jak czytamy w książce "Franciszek Pieczka. Portret intymny", aktor zawsze stawał po stronie wnucząt. Szczególna więź łączyła go z Alicją.
"Gdy dziadziuś zmarł, każdego dnia nosiłam jego ubrania" - wyznała biografce dziadka.
Alicja Pieczka miała okazję pracować ze swoim dziadkiem. Była kierownikiem produkcji i drugim reżyserem, a także odpowiadała za scenografię i rekwizyty na planie etiudy fabularnej "Hańba", w której Franciszek zagrał swoją ostatnią rolę. Niestety, aktor nie doczekał premiery filmu.
Franciszek Pieczka zmarł 23 września 2022 roku. Spoczął u boku ukochanej Henryki w rodzinnym grobie na cmentarzu w Falenicy.
Źródła:
1. Wywiad z P. Pieczką, "Retro" (sierpień 2026)
2. Książka K. Stoparczyk "Franciszek Pieczka. Portret intymny", wyd. 2024
Zobacz też:
Pęgowski ostro o angażu Olbrychskiego do "Rancza". Zagrał z nim sporo scen i już nie ma wątpliwości
Cezary Żak już tego nie ukrywa. Ma spore obawy co do nowego "Rancza"
Twórcy wciąż milczą na temat fabuły nowego "Rancza". Grzegorz Wons postanowił zrobić wyjątek








