Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Zagrał w dwóch kultowych filmach, a potem zniknął. Nie do wiary, co się z nim stało
Historia Tomasza Bajera jest doprawdy niezwykła.
Pewnego dnia Poznanianin znalazł się przypadkowo na spotkaniu z Olafem Lubaszenką, który z jakiegoś powodu zwrócił na niego uwagę. Miesiąc później zaprosił go na zamknięty casting, który nieznany nikomu chłopak niespodziewanie wygrał.
Na planie cieszącego się dzisiaj statusem kultowego filmu "Chłopaki nie płaczą", który we środę, 25 lutego o godz. 23:55 pokaże stacja Polsat, spędził zaledwie dziewięć dni. To wystarczyło, by - dzięki charakterystycznym tekstom i wyjątkowo wyluzowanemu podejściu do życia granego przez niego bohatera - na zawsze zapisać się w pamięci odbiorców.
Później amator pojawił się jeszcze w "Poranku kojota" tego samego reżysera, a na fali popularności wystąpił też w niewielkich rolach w serialach. 20-kilkuletni wówczas chłopak ani myślał jednak o robieniu wielkiej kariery. Chodziło tylko o dorobienie sobie paru groszy.
Niedługo po wielkim sukcesie wspomnianych tytułów Bajer kompletnie zniknął fanom i mediom z horyzontu. Ale całkiem niedawno, przy okazji 25-lecia słynnej komedii, znowu o sobie przypomniał. Oto co się z nim działo.
Po sukcesie filmu "Chłopaki nie płaczą" długo krążył po świecie. Do Polski ściągnęła go dopiero miłość
W czasie studiów filozoficznych na poznańskim uniwersytecie Bajer sporo podróżował po świecie. Najpierw zatrzymał się w Stanach, a w 2011 roku, po rozpadzie trwającego dekadę związku i upadku paru interesów, w które się zaangażował, na kilka lat osiadł w Australii.
Po trudnych początkach niedoszły gwiazdor zaczął ciężko pracować w branży budowlanej. W końcu - z uwagi na okrągłe urodziny mamy i ślub brata - zdecydował się wrócić do Polski. Był już wtedy zupełnie innym człowiekiem.
"Wróciłem jako dojrzały facet. Przed wyjazdem brakowało mi odpowiedzialności, po powrocie już nie byłem chłopakiem, który nie potrafi wziąć spraw w swoje ręce. Przestałem podchodzić do życia roszczeniowo" - mówił w wywiadzie z "Angorą".
W kraju nad Wisłą nie potrafił jednak zagrzać miejsca na długo. Regularnie wyjeżdżał do pracy do Norwegii. Do Polski na dobre ściągnęła go dopiero miłość.
Tomasz Bajer z "Chłopaki nie płaczą" mógł zrobić wielką karierę. Zamiast tego zniknął
W październiku 2021 ożenił się z ukochaną Julią, z którą ma dwie córki. Obecnie jest współwłaścicielem firmy zajmującej się naprawą wgnieceń z karoserii, ale to właśnie przebywanie z bliskimi cieszy go najbardziej.
"Jest bardzo rodzinny. Jakby mógł, to by oczywiście nie pracował, byłby z rodziną w domu. On jest takim filozofem. Często się zawiesza. Jego myśli nie są tu i teraz. Często się zastanawia nad jakimiś innymi tematami, ale mówi, że myśli cały czas o nas" - mówiła jego żona na początku ubiegłego roku we wspólnym wywiadzie w "Dzień Dobry TVN".
Oglądaj "halo tu polsat" w Polsat Box Go
Dwa miesiące później Bajer pojawił się w "halo tu polsat" wraz z Michałem Milowiczem i Andrzejem Nejmanem, aby powspominać prace nad "Porankiem kojota".
Pięć lat temu w jednym z wywiadów przyznał nawet, że gdyby ktoś zaproponował mu udział w jakimś filmie, to pewnie by się zgodził, bo tęskni za graniem. Sam nie zamierzał jednak o to zabiegać z uwagi na... brak czasu.
"Chłopaki nie płaczą" już we środę, 25 lutego o godz. 23:55 w Polsacie.
Zobacz też:
Doszło do scen na urodzinach Milowicza. Sensacyjne nagranie już obiegło sieć
Olaf Lubaszenko przemówił na pogrzebie ojca. Tak wyglądało ich ostatnie spotkanie
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








