Maciej Stuhr zaczynał od kabaretu. Szybko upomniało się o niego kino
Nie jest tajemnicą, że Maciej Stuhr dorastał blisko świata sztuki; wszystko to dzięki jego sławnemu ojcu. Chłopak co prawda w wieku zaledwie kilkunastu lat zaliczył debiut w filmie samego Krzysztofa Kieślowskiego, ale później wcale nie wiązał swojej przyszłości z aktorstwem.
Mimo to na drogę tę wkroczył dość naturalnie - dostawał zaproszenia na castingi z uwagi na to, że z powodzeniem radził sobie na scenie satyrycznej. Dzięki talentowi komediowemu to właśnie ten gatunek przeważał na początkowym etapie jego kariery.
Wówczas, dokładnie w 2000 roku, premierę miała produkcja "Chłopaki nie płaczą" Olafa Lubaszenki, w której Stuhr wcielił się w główną rolę. Choć tytuł zyskał status kultowego, gwiazdor nie był świadomy tego, jaka była skala jego popularności.
Wreszcie wydało się ws. Macieja Stuhra. Kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy
Po latach wspominał ją z pewnym dystansem.
"(...) Muszę wymienić ten film, chcę i muszę, nie mogę go pominąć, bo pomimo upływu lat (...) wciąż, gdy ktoś podchodzi do mnie na ulicy i prosi o podpis na karteczce, to jest spore prawdopodobieństwo, że to będzie pierwszy tytuł, który wymówi, który sobie przypomni (...). Jednak te komedie mają swoją moc" - mówił kilka lat temu w wywiadzie dla Filmwebu.
Przy okazji Stuhr zdradził, że chyba do końca nie zdawał sobie sprawę, jak ważny jest to film dla pokolenia, które dorastało w tamtym czasie. Uświadomił mu to dopiero o 17 lat młodszy kolega po fachu, Bartosz Bielenia.
"[Powiedział mi:] 'To nie był śmieszny, wesoły film, który się oglądało. Jak myśmy jechali na wycieczkę szkolną do Francji, to w ciągu całej kilkunastogodzinnej podróży w jedną stronę ta kaseta leciała na nasze żądanie w kółko'. (...) Pięć razy w jedną i pięć razy w drugą stronę. Szczerze powiedziawszy, dało mi to do myślenia. Wiedziałem, że ten film jest popularny, ale żeby aż tak?" - opowiadał Stuhr w tej samej rozmowie.
Stuhr zagrał w kultowym filmie. Rola miała trafić do innego syna aktora
W filmie, który będzie można obejrzeć 14 stycznia o godz. 20:00 w ramach "Komediowej środy" w Polsacie, wystąpiła prawdziwa śmietanka aktorska. W obsadzie znaleźli się m.in. Cezary Pazura, Michał Milowicz, Mirosław Zbrojewicz, Anna Mucha, Bohdan Łazuka, Andrzej Zieliński, Mirosław Baka, Leon Niemczyk, Paweł Deląg czy Violetta Arlak.
Co ciekawe, niewiele brakło, a Maciejowi rola przeszłaby koło nosa. Niegdyś Pazura zdradził w mediach społecznościowych, że "młody Stuhr" miał wtedy silną konkurencję.
"(...) Olaf Lubaszenko zrobił (...) wielki casting. Szukał takiego fajnego chłopaka, trzydziestolatka, (...) a tu nagle jest dwudziestoparolatek. Maciej Stuhr wygrał casting, chociaż było naprawdę setki chłopaków. (...) Drugim jego [kandydatem] też był syn aktora, Mateusz Damięcki. To jest nieprawdopodobne, że nagle zostało dwóch. No i wybrał tego starszego, czyli Maćka Stuhra [różni ich sześć lat]. Maciek dostał rolę. Jak wyszło, każdy widział - dobrze" - opowiadał.
Zobacz też:
Wielka radość w życiu Macieja Stuhra. Wygadał się jeszcze przed świętami
Kilka dni niepewności, a tu takie wieści o Stuhrze. Tego się nie spodziewał








