Gdyby po pierwszym roku studiowania chemii Wiesława Mazurkiewicz nie przeniosła się z politechniki do szkoły teatralnej, nie poznałaby Gustawa Lutkiewicza.
"Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, oniemiałem z wrażenia. Byłem nią zauroczony, ale wydawało mi się, że nie mam u niej żadnych szans" - wyznał aktor po latach w rozmowie z "Przyjaciółką".
"Kochali się w niej wszyscy koledzy" - dodał.
Po narodzinach córki rozstali się na prawie dwa lata
Niewiele brakowało, a Wiesława złamałaby serce Gustawowi. O jej względy starał się również nazywany "amantem nad amantami" Tadeusz Pluciński. Był o krok od przekonania młodszej koleżanki, że tylko z nim będzie szczęśliwa.
Pewnego popołudnia Mazurkiewicz weszła do auli akademickiej, na scenie której Gustaw Lutkiewicz popisywał się przed grupką przyjaciół znajomością romansów Wertyńskiego.
"Akompaniował sobie na gitarze, a śpiewał tak pięknie, że trudno się było nie zakochać" - opowiadała pół wieku później, wspominając na łamach "Przyjaciółki" początek ich związku.
Wydawało się, że są dla siebie stworzeni, więc nie czekali zbyt długo ze ślubem.
Wiesława była jeszcze studentką, gdy w 1950 roku powiedziała Gustawowi sakramentalne "tak".
Przez niemal dekadę grali razem na scenie łódzkiego Teatru Nowego, ale gdy w 1961 roku na świecie pojawiła się ich córka Katarzyna, musieli się rozstać - Wiesława dostała propozycję dołączenia do zespołu krakowskiego Teatru im. Słowackiego, Gustawowi zaoferowano angaż w warszawskim Dramatycznym.
"Przez pewien czas byliśmy małżeństwem korespondencyjnym" - żartowali w wywiadach.
Do pełni szczęścia brakowało im tylko własnego mieszkania
Dopiero po niemal dwóch latach rozłąki małżonkowie zdecydowali się osiąść na stałe w stolicy. Oboje dostali pracę w Teatrze Powszechnym, z którym - z krótkimi przerwami - pozostali związani aż do końca kariery.
Niestety, w Warszawie przyszło im przez kilka lat tułać się po hotelach robotniczych i wynajmowanych kawalerkach.
"Kiedy dostaliśmy przydział na mieszkanie na Saskiej Kępie, byliśmy chyba najszczęśliwszymi ludźmi na świecie" - wyznał Gustaw Lutkiewicz na antenie Polskiego Radia z okazji 60. rocznicy ślubu z Wiesławą.
Państwo Lutkiewiczowie uchodzili za jedną z najszczęśliwszych aktorskich par w Polsce. Byli stawiani za wzór miłości i wierności. Nie mogli też narzekać na brak powodzenia jako aktorzy - grali w znakomitych produkcjach, cieszyli się ogromną sympatią widzów i przychylnością krytyków.
Ukochana żona była przy nim do końca
W 2005 roku Gustaw Lutkiewicz zrezygnował z grania roli Zygmunta Karabasza w "Złotopolskich", a niedługo potem postanowił przejść na emeryturę. Tłumaczył, że chce spędzić jesień życia, ciesząc się towarzystwem ukochanej żony i córki.
Zmarł 24 lutego 2017 roku, trzy miesiące przed swymi 93. urodzinami. Ostatnie tygodnie spędził w Domu Artystów w Skolimowie. Zamieszkał w nim na czas rehabilitacji po złamaniu nogi. Wiesława nie odstępowała go ani na chwilę.
"Dał mi tyle ciepła, opieki, radości. Nie wiem, jak mam żyć" - wyznała aktorka w wywiadzie dla "Życia na gorąco" po pogrzebie męża.
"Radziłam się go we wszystkich sprawach. Ciągle wracam do domu z nadzieją, że na mnie czeka" - powiedziała.
Wkrótce po śmierci męża Wiesławę dotknęła kolejna tragedia. U jej córki zdiagnozowano poważną chorobę. Aktorka opiekowała się nią do końca. Zmarła niespełna miesiąc po odejściu Kasi, 20 kwietnia 2021 roku.
Wiesława, Gustaw i Katarzyna spoczywają obok siebie w rodzinnym grobie na cmentarzu na warszawskich Powązkach.
Źródła:
1. Wywiad z W. Mazurkiewicz i G. Lutkiewiczem, "Przyjaciółka" (luty 2000)
2. Wywiad z G. Lutkiewiczem, Polskie Radio Pr. 1 (czerwiec 2010)
3. Wywiady z W. Mazurkiewicz: "Fakt" (luty 2017), "Życie na gorąco" (marzec 2018)
Zobacz też:
Pluciński dostał kosza. Znana gwiazda wybrała jego przyjaciela
Pluciński chwalił się rekordową liczbą romansów. Trzecia żona poślubiła jego teścia
Tadeusz Pluciński nie krył, że jest kobieciarzem. Winą obarczał geny








