Wielkie zmiany w T.Love. Taki ruch po 35 latach
Nie da się ukryć, że w T.Love nie dzieje się najlepiej. Jesienią ubiegłego roku z zespołu odszedł Jan Benedek, a dosłownie dwa miesiące później Sidney Polack. Obaj byli związani z formacją od 1990 roku.
Swoją drogą ponoć nie była to ich samodzielna decyzja. Tę podjął za nich Muniek Staszczyk, który - jak sami twierdzą - poinformował kolegów o zakończeniu współpracy za pośrednictwem krótkiej wiadomości.
"Jest to bardzo duże zaskoczenie, szczególnie że grałem i współtworzyłem zespół T.Love od 35 lat. W sobotę graliśmy koncert w Lublinie, a w niedzielę rano dostałem SMS-a od Muńka, że już nie gram. (...) Dostajesz SMS-a, po godzinie pojawia się komunikat na oficjalnej stronie i cię nie ma" - mówił w rozmowie z Jastrząb Post.
Widać, że w muzyku nadal jest sporo żalu. Świadczy o tym chociażby to, co właśnie publicznie ogłosił.
Wymowny ruch Sidneya Polaka po odejściu z T.Love. Wyszło na jaw późnym wieczorem
Nieoczekiwanie późnym wieczorem w poniedziałek, 30 marca Sidney Polak zabrał głos na facebookowej grupie gromadzącej ponad 4,5 tys. fanów T.Love.
"Wyprzedaję pamiątki (...) po moim byłym zespole, w którym grałem na perkusji, także jak coś to zapraszam (...)" - napisał, udostępniając link do swojego profilu w zewnętrznym serwisie z przedmiotami na sprzedaż.
Na zachętę w galerii zamieścił zdjęcia m.in. kubka i kilku plakatów.
Jego post wywołał stosunkowo niewielkie poruszenie, a jest przecież bardzo wymowny. Jedna osoba dopytała, gdzie może znaleźć owe przedmioty, ale druga nie powstrzymała się od komentarza.
"To jest kawał Twojej historii. Nie zamykaj jej" - napisał poważnie jeden z miłośników zespołu.
Ale Sidney ma chyba na ten temat inne zdanie...
Muniek Staszczyk zwolnił kolegów z zespołu. Wciąż gęsto się z tego tłumaczy
Po odejściu z T.Love Polak i Benedek nie zrezygnowali z muzyki i ponownie połączyli siły we wspólnym utworze. Tymczasem Muniek twardo obstawał przy swojej decyzji i wielokrotnie tłumaczył się z niej w mediach.
Twierdził, że za takim ruchem stały konkretne powody.
"Nigdy nikogo bez powodu nie zwolniłem. Sidney, mówiąc krótko, dostał koło ratunkowe ode mnie dwa miesiące wcześniej, bo narozrabiał z jednym z kolegów. Mieli niezałatwioną pewną sprawę. Powiedziałem, że musi to załatwić" - mówił kilkanaście dni temu w talk-show Kuby Wojewódzkiego.
A że najwyraźniej do tego nie doszło, to skutki były do przewidzenia.
Jedyne, co Staszczyk może sobie mieć do zarzucenia, to forma, w jakiej przekazał gorzką wiadomość byłym współpracownikom. Zasłaniał się jednak tym, że jego słaby stan zdrowia nie pozwalał na - z pewnością o wiele trudniejszą, bo bardziej emocjonalną - rozmowę twarzą w twarz.
Zobacz też:
Pożegnał dwóch kultowych muzyków, a teraz gęsto się tłumaczy. Staszczyk gorzko o powodach decyzji
Sidney Polak zabrał głos ws. odejścia z "T. Love". Postawił sprawę jasno
Muniek Staszczyk już nie ukrywa prawdy o relacji z żoną. Dziś tak to wygląda








