Źle się dzieje w zespole T.Love. Staszczyk zerwał współpracę z dwoma muzykami
Sidney Polak był związany z grupą T.Love od 1990 roku, a w międzyczasie rozwijał też karierę solową. Niespodziewanie jednak na początku grudnia ubiegłego roku na oficjalnym fanpage'u formacji znalazło się zaskakujące oświadczenie.
"Drodzy T.Fani, 35 lat to kawał historii. Wspaniałej historii, którą od 1990 r. współtworzył z nami Sidney Polak. Dziś jednak nadszedł moment, w którym nasze drogi artystyczne i zawodowe się rozchodzą. Chcę bardzo podziękować Jarkowi za tę wielką wspólną przygodę, setki, a może i tysiące koncertów, fantastyczne płyty i zawsze duży profesjonalizm. Sidney to niezwykle zdolny artysta, z pewnością jeszcze nieraz zaskoczy nas swoją kreatywnością, czy to solowo, czy w innych składach. Wszystkiego najlepszego, bracie!" - można było przeczytać.
To był kolejny dowód na to, że relacje między członkami zespołu nie są najlepsze. W końcu dosłownie dwa miesiące wcześniej pożegnał się z nim Jan Benedek, gitarzysta o takim samym stażu w grupie.
Marek Polak od początku deklarował, że nie zamierza całkowicie wycofać się ze świata muzycznego. Ale tego, co właśnie ogłoszono, chyba nikt się nie spodziewał.
Wyrzucił ich z T.Love, a tu taka heca. Muzycy utarli Muńkowi nosa, co za wieści
Na nowe wieści w sprawie nie trzeba było długo czekać. Już na początku stycznia Polak i Benedek zapowiedzieli premierę nowego projektu, do którego obaj dołożyli cegiełkę.
"Nasz wspólny singiel Sidney Polak, BNDK 'Jestem z Polski' ukaże się 14 stycznia! Muzyka, gitary, bas Jan Benedek, tekst, śpiew i bębny moje. Utwór śpiewam wspólnie z Gaborem z BNDK [zespół założony przez Benedka i jego syna - przyp. aut.]!" - napisał na Instagramie Sidney, dołączając do wpisu okładkę promocyjną.
Fani nie mogli ukryć radości.
- "(...) Dziękuję za taki fajny prezent";
- "Trzymam kciuki, chłopaki!";
- "Nie mogę się doczekać"
- pisali.
Wygląda na to, że panowie nie załamali się po zakończeniu współpracy z Muńkiem Staszczykiem. Nawet pomimo tego, że doszło do niego w niezbyt sympatycznych okolicznościach.
Staszczyk tak tłumaczy się ze swoich decyzji. "Miałem bardzo trudny wybór"
Zgodnie z tym, co sam przekazał, Polak (podobnie zresztą jak Benedek) dowiedział się o zerwaniu umowy przez wiadomość.
"Jest to bardzo duże zaskoczenie, szczególnie że grałem i współtworzyłem zespół T.Love od 35 lat. W sobotę graliśmy koncert w Lublinie, a w niedzielę rano dostałem SMS-a od Muńka, że już nie gram. (...) Dostajesz SMS-a, po godzinie pojawia się komunikat na oficjalnej stronie i cię nie ma" - mówił w rozmowie z Jastrząb Post.
Staszczyk twierdził jednak, że za jego decyzją stały konkretne i poważne powody. Na szali było dobro całej formacji.
"Przez ponad 40 lat istnienia zespołu nigdy nie rozstałem się z nikim bez powodu. Zawsze były to decyzje przemyślane i bolesne. Tak samo było teraz. Miałem bardzo trudny wybór - albo zespół, albo Sidney. Wybrałem zespół" - odpowiadał na pytania fanów w sieci.
Zobacz też:
Sidney Polak zabrał głos ws. odejścia z "T. Love". Postawił sprawę jasno
Z początkiem roku wyszło na jaw, ile polskie gwiazdy zarabiają na przebojach. W grę wchodzą miliony
Muniek Staszczyk już nie ukrywa prawdy o relacji z żoną. Dziś tak to wygląda








