Sporo emocji w życiu Komarnickiej. Najpierw rozwód, a potem to
W życiu Emilii Komarnickiej dużo się dzieje i to zarówno pod względem zawodowym, jak i prywatnym.
Niedługo po tym, jak spotkała się z wciąż jeszcze aktualnym mężem, Redbadem Klynstrą, na pierwszej rozprawie rozwodowej, aktorka po kilkunastu latach przerwy wróciła na plan "Rancza". Z każdym z tych doświadczeń z pewnością wiąże się dużo emocji.
Gwiazda regularnie dzieli się swoimi refleksjami na Instagramie, gdzie obserwuje ją ponad 140 tys. osób. Tym razem miała ku temu zresztą wyjątkową okazję. Na środę, 24 czerwca przypadają bowiem jej 41. urodziny.
Uradowana Komarnicka oficjalnie potwierdziła. "Mogę dziś powiedzieć"
Z tej okazji rano Komarnicka opublikowała swoje zdjęcie z różą, któremu towarzyszył obszerny post.
"Chyba największym prezentem, jaki mogłam sobie sprawić, jest to, że mogę dziś spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: jestem szczęśliwa. Nie tak 'tańczę na stole i (...) [rzucam - przyp. aut.] konfetti' szczęśliwa. Bardziej cicho. Spokojnie. Głęboko. Tak od środka. Szczęśliwa z odwagi" - napisała.
W dalszej części wpisu Emilia podzieliła się wzruszającą historią rodzinną sprzed 11 lat. Wówczas to odeszła jej ukochana babcia, którą dziadek pożegnał we wzruszających słowach. To właśnie one szczególnie zapadły kobiecie w pamięć.
"'Przeżyłem z Helenką 65 wspaniałych wspólnych lat. Nigdy nie przypuszczałem, że to minie tak szybko'. (...) To zdanie wpadło prosto do mojego serca i zostało tam na zawsze. Wtedy zrozumiałam, że naprawdę szkoda życia na odkładanie życia. Na wieczne 'kiedyś'" - wyznała szczerze gwiazda.
Dwa tygodnie od rozprawy rozwodowej, a tu takie słowa Komarnickiej. "Odchodzę, kiedy trzeba"
Następnie Komarnicka zaczęła zastanawiać się nad definicją życiowego sukcesu. Po latach zdobywania różnych doświadczeń uznała, że stoi za nim po prostu przeżywanie życia, czerpanie z niego pełnymi garściami i akceptowanie każdej jego odsłony.
"Bywa, że się boję. Bywa, że upadam. (...) Ale próbuję. Ryzykuję. Kocham. Odchodzę, kiedy trzeba odejść. Zostaję, kiedy warto zostać. Płaczę. Tańczę. Śmieję się. Odważam się. I biorę odpowiedzialność za swoje życie. Po prostu żyję. A to daje wolność, której nie zamieniłabym już na nic" - wyjawiła wprost.
Na koniec posta, który z powodu jego długości musiała częściowo przenieść do sekcji komentarzy, zwróciła się do swojego życia jako takiego i wyraziła wdzięczność za wszystko to, co ją spotkało.
"(...) Mogę dziś powiedzieć z pełnym przekonaniem: Kocham swoje życie. Naprawdę. Bardzo" - napisała, życząc tego samego niepowtarzalnego uczucia swoim obserwatorom.
A ci nie zawiedli. Pod wpisem od razu posypały się pełne życzliwości i ciepła słowa.
Zobacz też:
Komarnicka wymownie o swoim nowym życiu. Mało kto spodziewał się takiej refleksji
Emilia Komarnicka jeszcze się nie rozwiodła, a tu takie słowa. "Jestem sobie przeogromnie wdzięczna"
Wczoraj Komarnicka miała rozprawę rozwodową, a dziś takie słowa. "Miłość, szczęście"








