W minioną sobotę reprezentant Polski, Krystian Ochman (posłuchaj!) zajął 12. miejsce w 66. Konkursie Eurowizji. Artysta zabrał gratulacje, zapowiedział, że nie spocznie na laurach i zajął się innymi sprawami, podobnie jak publiczność. A tymczasem awantura wokół ubiegłotygodniowego finału trwa w najlepsze.
Zaczęło się od anulowania przez Europejską Unię Nadawców (EBU) głosów jurorskich sześciu krajów: Polski, Azerbejdżanu, Czarnogóry, Gruzji, Rumunii i San Marino. Powstały bowiem podejrzenia, że dogadały się w sprawie dzielenia głosów między siebie. Wszystkie wymienione kraje wystosowały pełne oburzenia oświadczenia, zapewniając, że głosowanie przebiegło zgodnie z procedurami. Większość z nich zażądała wyjaśnienia sytuacji, które ostatecznie nastąpiło w miniony czwartek.
Na Eurowizji doszło do oszustwa? EBU przedstawia dowody
Tego dnia EBU wydała oficjalne oświadczenie, w którym przedstawia dowody na manipulację głosami:
W drugim półfinale zaobserwowano, że cztery spośród sześciu składów jury umieściły pięć innych krajów w swojej pierwszej piątce (biorąc pod uwagę, że nie mogły głosować na siebie); jedno jury zagłosowało na te same pięć krajów w swojej szóstce; a ostatnie z sześciu jury umieściło cztery kraje w Top 4 i piąty w Top 7. Cztery z sześciu otrzymało co najmniej jeden raz 12 punktów, czyli maksimum, jakie można przyznać.
Organizatorzy przedstawili również tabelę, ilustrującą, jak głosowało 6 podejrzanych o manipulację krajów.
TVP, wychodząc z założenia, że najlepsza metodą obrony jest atak, wystosowała do EBU pismo z żądaniem wycofania wszelkich zarzutów i jednocześnie zarzuca organizacji pomówienia bez oparcia w dowodach, chociaż EBU przedstawiła je w czwartek. Jak podkreśla Centrum Informacji TVP w komunikacie przekazanym portalowi Plejada:
Nie zgadzamy się opinią EBU na temat rzekomych nieprawidłowości w głosowaniu. Identyczny zarzut można próbować formułować w stosunku do innych grup państw, zarówno w tegorocznych, jak i w wielu wcześniejszych konkursach Eurowizji. Wobec tego TVP czeka na ostateczne wyjaśnienie nieporozumień, a w konsekwencji na wyciągnięcie przez EBU wniosków z błędów popełnionych przez organizatorów Eurowizji oraz wycofanie się z zarzutów.
Cóż, tym razem zaklinanie rzeczywistości może nie pomóc...
Zobacz też:
Kayah w wulgarny sposób potraktowała reporterów w Sopocie. Nie gryzła się w język
Kourtney Kardashian w sukience z Matką Boską. Przesadziła?



***








