Słowa Tomasza Kammela nie pozostawiają wątpliwości. Tak mówi o sławie
Tomasz Kammel przez długie lata kojarzony był głównie z Telewizją Polską. To właśnie tam rozwijał swój warsztat i spełniał się w roli gospodarza takich formatów jak "Randka w ciemno", "Teleexpress" czy "Pytanie na śniadanie". Po szerokich zmianach kadrowych musiał się jednak pożegnać ze stacją i od września 2024 roku związany jest z internetowym Kanałem Zero.
Przez lata działalności w mediach prezenter zdążył przyzwyczaić się do ogólnokrajowej rozpoznawalności. W rozmowie z podcasterem Cyprianem Majcherem przyznał, że ma świadomość dotyczącą tego, że wejście w pewną rolę telewizyjną wiąże się z konkretnymi konsekwencjami.
"Ale jaka jest nagroda za to, że się zgodzisz! Jeżeli w tym świecie [show-biznesowym - przyp. red.] właśnie odnajdziesz się i odniesiesz sukces, bo masz jakąś wyjątkowość, bo masz w sobie coś szczególnego, że cię widzowie polubią, ty wiesz, jaka to jest nagroda? Ja nienawidzę ludzi, którzy jęczą, że są znani, którzy mają z tego tytułu problemy. Uważam to za absolutną obłudę. Ja to od lat powtarzam, bo bycie taką osobą [sławną] to jest milion zalet i trzy wady" - przyznał bez ogródek.
Kammel cieszy się z popularności. Nie chciałby z tego zrezygnować
Prowadzący postanowił dopytać, czy ta popularność wynikająca z pracy w mediach faktycznie jest taka przyjemna. Odpowiedź Tomasza Kammela nie pozostawiła żadnych wątpliwości.
"Wspaniała, naprawdę".
Na dowód prezenter przytoczył słowa Kevina Bacona, słynnego amerykańskiego aktora. Gwiazdor postanowił kiedyś spróbować, jak to jest być anonimowym człowiekiem. Dogadał się ze swoim scenarzystą, który pomógł mu zupełnie zmienić wygląd. Taki odmieniony wybrał się w miasto, a całe doświadczenie podsumował dość cierpko.
"To było straszne. Ludzie mnie poszturchiwali, patrzyli na mnie wilkiem. Nikt się do mnie miło nie odzywał i nikt na mnie nie zwracał uwagi. (…) Ja tego nienawidzę, ja chcę, żeby mnie znowu wszyscy kochali, wystarczy, że rozpoznają moją twarz i znowu wszystko jest super" - przytaczał słowa aktora Kammel.
Prezenter nawiązał do tej sytuacji nie bez powodu. Szybko okazało się, że podziela te odczucia.
"I prawda jest taka, że ja mam dokładnie takie doświadczenia, głównie takie. Że jak ludzie mnie widzą, to się cieszą, że mnie widzą. Są mili, gadają o tym, co zrobiłem, czy im się podobało, co im to dało, bardzo rzadko krytykują. Więc jak można tego nie lubić, (…) no błagam cię?" - zapytał.
Tomasz Kammel nie ma wątpliwości ws. celebrytów. "Taka jest prawda"
Cyprian Majcher zwrócił uwagę na fakt, że rozpoznawalność niesie za sobą mnóstwo przywilejów. Chyba każdy chętnie skorzystałby z darmowego wyjazdu czy otrzymania w ramach współpracy zestawu kosmetyków lub ubrań.
"Dlatego uważam, że ludzie tacy jak ja, albo [celebryci] to są ludzie bardzo uprzywilejowani, których los nagrodził. I to nagrodził profitami finansowymi, profitami społecznymi, profitami związanymi z przygodami, jakie za darmo przeżywają. Albo często niezasłużenie, bo - i taka jest prawda (…) - dlatego nie lubię tego, jak ktoś marudzi na to, że jest mu tak ciężko" - podsumował.
ZOBACZ TAKŻE:
Wieści ws. Krzan i Kammela nadeszły w samo południe. To już oficjalne
Tomasz Kammel nie pojawił się na scenie w sylwestra i wyznał. To "pierwszy raz od 20 lat"
Prawda ws. Kammela wyszła na jaw z samego rana. Krzan potwierdziła doniesienia








