Przez minione 18 lat "Ojciec Mateusz" przeżywał spore wahania oglądalności. Między czternastym a szesnastym sezonem serial porzuciło blisko pół miliona widzów.
Obecnie przygody przyciągają przed telewizory średnio milion widzów, co nadal gwarantuje miejsce w czołówce najchętniej oglądanych produkcji TVP.
"Ojciec Mateusz" wciąż ma rzesze fanów
Mimo zadowalających słupków, widzowie wciąż drżą z niepokoju o przyszłość ulubionego serialu.
Zresztą nie bez podstaw, bo produkcja ma za sobą wiele dramatycznych zwrotów akcji. Regularnie powracają plotki, jakoby ekipa była już znudzona ciągnącą się od 18 lat historią. Artur Żmijewski ponoć już kilka razy podejmował próby rozstania się z serialem, który, jego zdaniem, zbyt mocno go szufladkuje.
"Ojciec Mateusz" czasowo znika z anteny
Nerwy widzów poważnie nadszarpnął finał 21. sezonu, po którym nie można było mieć pewności, czy Mateusz w ogóle wróci do Sandomierza, a także potężny cios, jaki spadł na ekipę, gdy zmarł kostiumolog, związany z serialem od pierwszego odcinka.
Jednak, wbrew ponurym przepowiedniom serial do niedawna gościł na antenie TVP w czwartkowe wieczory.
Niestety, 14 maja milion fanów "Ojca Mateusza" przeżyje rozczarowanie, bo TVP nie pokaże nowego odcinka. Sezon już się zakończył i widzów czeka sezonowa przerwa.
TVP planuje kolejny sezon
Na szczęście, wszystko wskazuje na to, że jesienią ksiądz na rowerze znów zagości na ekranach telewizorów. Optymizmem może napawać fakt, że jak ustaliły Wirtualne Media, TVP poszukuje wykonawcy usług sceniczno-technicznych do serialu "Ojciec Mateusz". Jak napisano w ogłoszeniu:
"Oferty zbierane są do połowy maja, a realizację 12 odcinków (460-472) zaplanowano między 15 lipca a 31 października tego roku".
Zobacz też:
Zaskoczenie dla widzów "Ojca Mateusza". Produkcja znienacka przekazała
Potwierdziły się doniesienia ws. Artura Żmijewskiego. To trwa już od 17 lat








