Teresa Lipowska debiutowała w latach 80.
Teresa Lipowska to jedna z najbardziej rozpoznawalnych aktorek starszego pokolenia w polskim kinie i telewizji. Swój debiut zaliczyła jeszcze w latach 50. i od tamtej pory pozostaje aktywna zawodowo. Dziś widzowie kojarzą ją przede wszystkim z rolą Barbary Mostowiak w "M jak miłość", choć na przestrzeni dekad wcieliła się w wiele różnorodnych postaci.
Lipowska była niedawno gościnią programu Mariusza Szczygła "Rozmowy (nie)wygodne" w TVP Info. W trakcie blisko 30-minutowej rozmowy aktorka zdobyła się na osobiste wyznanie i podzieliła refleksją na temat swojego życia, kariery oraz tego, co dziś daje jej poczucie spełnienia.
Serialowa seniorka rodu Mostowiaków szczerze przyznała, że jej zawodowa droga nie była usłana spektakularnymi sukcesami na miarę największych gwiazd polskiego kina. Jak sama zauważyła, nie zrobiła kariery porównywalnej do tej, jaką może pochwalić się choćby Krystyna Janda. Mimo to nie czuje rozczarowania - wręcz przeciwnie.
Teresa Lipowska porównała swoją karierę z Krystyną Jandą
Dla Teresy Lipowskiej ogromną wartością jest to, że dziś - mając 88 lat - wciąż może pracować, pojawiać się na ekranie i być zapraszana do rozmów. Aktorka wspomniała również o swojej rodzinie oraz synu, z którego jest bardzo dumna. Nie jest tajemncią, że syn Lipowskiej nie tak dawno spełnił swoje marzenie i został pilotem.
"Niewiele rzeczy żałuję. Nie byłam nigdy pierwszoplanową aktorką, nie miałam wielkich sukcesów typu Krystyna Janda czy inne wspaniałe postacie, ale jeżeli, mając tyle lat, jestem zauważalna jako aktorka, jeżeli pracuję, pan [Mariusz Szczygieł - red.] mnie do siebie zaprasza, to znaczy, że ja się gdzieś tam w tym swoim życiu zawodowym zaznaczyłam. I to mi daje swego rodzaju spełnienie - że mam wspaniałego syna, rodzinę, wychowałam, zrobiłam parę dobrych rzeczy obok siebie i jeszcze zawodowo od czasu do czasu dostanę jakąś nagrodę" - wyznała szczerze Lipowska.
"Goryczy do życie nie mam" - dodała po chwili.
Zobacz też:
Lipowska gorzko o zmianach w "M jak miłość". "Poszli swoją drogą"
Lipowska rzadko mówi o swoich wnukach. W końcu wyszło, jakie mają relacje
Prawda o relacji Osieckiej i Jandy wyszła na jaw. Ludzie nie mieli pojęcia, co je łączyło








