Lilla Wyjadłowska nigdy nie ukrywała, że jej praca i tryb życia nie sprzyjały trwałym związkom. Pochodząca z Sosnowca kuracjuszka jest z zawodu rzeźniczką i przez wiele lat pełniła funkcje kierownicze w zakładach mięsnych. Pracowała również w piekarni, w cukierni i jeździła dostawczakiem.
Lilla z "Sanatorium miłości" 8 imała się różnych zawodów
Jak sama wyznała w "Pytaniu na śniadanie", te profesje niespecjalnie sprzyjają pielęgnowaniu kobiecości:
"Zawsze lubiłam sukienki, ale gdy siedziałam za kółkiem, musiałam chodzić ubrana jak mężczyzna. Nie da się wyskoczyć z samochodu i mieć zwiewnej sukienki. Potem ciężko byłoby wskoczyć na przyczepę i układać towar".
Lilla należy do osób, które swoją energią mogłyby obdzielić kilka innych. Jest otwarta na nowe wyzwania, jak żeglowanie czy skok ze spadochronem.
Lilla opuściła program jako królowa
Do "Sanatorium miłości" zgłosiła się w poszukiwaniu kogoś, z kim spędzi resztę życia. Jak wyznała na potrzeby wizytówki, zamieszczonej na oficjalnych profilach programu:
"W życiu nie zaznałam miłości, takiej prawdziwej. Mam przyjaciół, ale ja też jestem kobietą i chciałabym, żeby ktoś przyszedł, przytulił i powiedział: Lilka nie martw się, będzie dobrze".
W Konstancinie na początek czekała ją przeprawa z Barbarą, która wyraźnie wzięła ją sobie na cel. Lilla postanowiła nie angażować się w żadne konflikty i w rezultacie zakończyła sezon jako królowa turnusu.
Lilla ujawnia kulisy "Sanatorium miłości"
Jak dała do zrozumienia w rozmowie z Plotkiem, poza satysfakcją moralną i mnóstwem wspomnień, nie wzbogaciła się za bardzo. Jak wyznała, to już nie te czasy:
"Pierwsze edycje zarabiały w miarę przyzwoite pieniądze. Natomiast my dostaliśmy symboliczne wynagrodzenie. Symboliczne, że wręcz śmieszne. Poprzednia edycja dostała niedużo, a my to już dostaliśmy po prostu... żart. Telewizja od kilku lat tłumaczy się tym, że to jest telewizja w likwidacji. No i wiadomo, pieniążki idą, ale lepiej wziąć do swojej kieszeni, niż komuś dać".
Pierwsze edycje miały też taką korzyść, że w dalsze losy uczestników osobiście była zaangażowana prowadząca "Sanatorium miłości", Marta Manowska. Program jednak tak się rozrósł, że po prostu już nie daje rady i znajomości trwają póki trwa turnus. Jak wyjaśnia Lilla:
"Jeśli była taka możliwość, że byliśmy poza kamerami, dalej to utrzymywała. Marta ogólnie jest bardzo dobrym człowiekiem, takim ciepłym. Ja nie dam złego słowa powiedzieć na Martę, bo są różne opinie. Niektórzy uważają, że siada z nami, wyciąga od nas jakieś tam delikatne sprawy. Nie, po prostu, my chcemy to powiedzieć i mówimy".
Zobacz też:
Emilia z "Sanatorium" odezwała się do fanów i się zaczęło. "Jak można?!"
Wiesław z "Sanatorium miłości przerywa milczenie w sprawie Teresy. Cała prawda wyszła na jaw








