Partner Rusin zapewnia jej ciągłe atrakcje w podróży
Kinga Rusin od kilku lat żyje na walizkach i bardzo sobie to chwali. Dziennikarka wraz z ukochanym przemierza świat, przeżywając różne przygody. A te bywają różne i choć większość jest pozytywnych, to zdarzały się i trudniejsze momenty.
W ostatnim czasie Rusin i jej partner, bo to z nim okrąża świat, przebywali kilka tygodni w Japonii. Jak się okazuje, to właśnie Marek w dużej mierze odpowiedzialny jest za kierunek podróży i atrakcje związane z wyprawą.
W najnowszym poście gwiazda wprost napisała, że nie ma z nim nudy. I jednocześnie nie zawsze dostaje to, czego chce.
"Z Markiem nie ma nudy! I na pewno nie ma żadnych 'wolnych przebiegów', o czym po 16. wspólnych latach powinnam już wiedzieć. Ale mimo tego naiwnie zasugerowałam luźniejszy dzień w Tokio na … zakupy licząc na to, że może Marek chce już trochę odpocząć. I co dostałam? Podróż shinkansenem na … Hokkaido!" - napisała.
Nie przywiezie modowych perełek
Kinga Rusin już na samym początku swojego wpisu poinformowała, że nie przywiezie modowych perełek z Japonii.
"Fashionistki zrozumieją mój "ból". Przykre, ale nie przywiozę do Polski ani kimona, ani żadnej torebki, ani żadnego szałowego, japońskiego ciucha. Za mało czasu żebym tu jeszcze miała ogarnąć modę, gdy dni wypełnione są kaskadami przeżyć i nawet na sen zostaje niewiele czasu. Zamiast ubrań będę miała wspomnienia!" - przyznała.
Następnie wyraziła ekscytację z powodu przejażdżki japońskim pociągiem.
"Obserwowaliśmy legendarne, kilkuminutowe, perfekcyjne sprzątanie wagonów, słynne ukłony dla podróżnych i na własnej skórze odczuliśmy co to znaczy japońska "zegarmistrzowska precyzja" - pociąg ruszył dokładnie w momencie kiedy zegar wskazał godzinę odjazdu - co do sekundy!".
Zobacz też:
Miał być zięciem Rusin, jednak nagle rozstał się z Polą Lis. Wybrał znaną modelkę
Kinga Rusin stoi przed dylematem. Nie sądziła, że do tego dojdzie








