Robert Koszucki to aktor, którego nie trzeba przedstawiać fanom serialu "Na dobre i na złe". Aktor od 2007 roku wciela się w postać doktora Rafała Konicy. Oprócz tego odgrywa epizodyczne role w różnych serialach i filmach.
Jakiś czas temu Koszucki miał okazję sprawdzić się w zupełnie nowej roli. Został prowadzącym "Pytania na śniadanie". Jego przygoda z programem nie była jednak usłana różami.
Robert Koszucki był gwiazdą "Na dobre i na złe", gdy otrzymał propozycję poprowadzenia "Pytania na śniadanie"
Robert Koszucki w 2023 roku dołączył do obsady prowadzących "Pytania na śniadanie". Jak się teraz okazuje, na casting do tej roli nie trafił z przypadku. Został zaproszony na spotkanie więc nie mógł nie skorzystać z takiej okazji.
"Szybko przekonałem się, że dobrze zrobiłem, przyjmując zaproszenie na casting. Od razu złapałem chemię z całą ekipą. Okazało się, że to wspaniali ludzie. Nie wiedziałem jednak, czy będzie jakiś ciąg dalszy tej historii. Wyjechałem na wakacje i po tygodniu albo dwóch odebrałem telefon z informacją, że zostałem prowadzącym 'Pytania na śniadanie'" - wspominał w rozmowie z "Plejadą".
Aktor początkowo miał wątpliwości co do tego, czy poradzi sobie w nowej roli. Szybko zdał sobie jednak sprawę z tego, że skoro wcześniej pracował jako konferansjer i prowadził warsztaty z wystąpień publicznych, to na pewno poradzi sobie z rolą gospodarza śniadaniówki.
Dla Koszuckiego na początku najtrudniejsze było nauczenie się wczesnego wstawania oraz pracy w porannych godzinach. Dopiero po około trzech miesiącach aktor przestawił swój organizm na odpowiednie tory.
Robert Koszucki zdradził kulisy odejścia z TVP. Nikt nie chciał z nim rozmawiać
Robert Koszucki na kanapie "Pytania na śniadanie" nie zagościł na długo. W styczniu 2024 roku przestał pojawiać się na antenie. Jak się teraz okazuje, prezenter stracił pracę z dnia na dzień. Nikt nie poinformował go oficjalnie o tym, co się dzieje.
"Nie poinformowano. Po prostu przestano wysyłać mi informację o tym, które wydania będę prowadził" - wyjaśnił.
Aktor próbował dowiedzieć się, co z jego posadą, jednak nie otrzymał żadnej informacji na ten temat.
"Wykonałem jeden czy drugi telefon, ale nic to nie dało. Odpuściłem więc. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy straciłem pracę bez słowa wyjaśnienia" - wytłumaczył i dodał, że nikt nie podziękował mu za kilkumiesięczną współpracę.
Zobacz też:
Gwiazdor "Na dobre i na złe" brał ślub 20 lat temu. Teraz zdradził przepis na udany związek
Gwiazdor "Na dobre i na złe" nie miał szczęścia w miłości. Żona porzuciła go po miesiącu








