Krzysztof Pieczyński tuż po ukończeniu PWST w Krakowie dostał angaż do teatru, a także na małym ekranie. Przed kamerą zadebiutował w roli Bronka Talara w serialu "Dom".
Talent aktora został szybko doceniony nie tylko przez widzów, ale także przed twórców, a Pieczyński zagrał w wielu znanych filmach, w tym w: "Idolu", "Krzyku", czy "Pianiście", jednak dla wielu osób najbardziej znany jest z roli Bruna Walickiego z serialu "Na dobre i na złe".
Nie da się ukryć, że to właśnie ta telenowela sprawiła, że Pieczyński stał się jednym z popularniejszych aktorów w kraju, jednak ten miał dość popularności i usunął się w cień.
Artysta po latach wyjawił prawdę na temat swojego życia prywatnego, a także uzewnętrznił się w kwestii samotności i porażki w małżeństwie.
Oto jak wspomina nieudaną relację.
Krzysztof Pieczyński: Gwiazdor "Na dobre i na złe" nie miał szczęścia w miłości
Krzysztof Pieczyński jeszcze w latach 80. związał się z Barbarą Trelą, siostrą Grażyny Treli, która znana była z relacji ze Stanisławem Soyką.
Krzysztof i Barbara marzyli o lepszym życiu i postanowili wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Po pierwszych sukcesach zawodowych w kraju Pieczyński miał nadzieję, że spełni marzenia i podbije Hollywood.
Niestety, stało się inaczej, a brak propozycji zawodowych negatywnie odbił się na relacji zakochanych.
Barbara długo nie wytrzymała i zaledwie po miesiącu od ślubu porzuciła męża. Aktor bardzo przeżył odejście wybranki, a później próbował ułożyć sobie życie u boku tajemniczej kobiety z Francji, jednak i ta relacja nie przetrwała.
Po latach artysta gorzko wspominał swoje związki i nie krył, że nie czuł się zrozumiany, a w relacjach z kobitami dominowało duże poczucie samotności.
"Nie ciągnę w nieskończoność związków, w których czuję się jeszcze bardziej samotny niż wtedy, kiedy jestem sam" - mówił na łamach magazynu Viva.
Pomimo sukcesu w USA aktor w 1995 roku postanowił wrócić do ojczyzny, a w Polsce znów mógł liczyć na mnóstwo propozycji zawodowych. Pieczyński jednak nigdy nie porzucił swojego amerykańskiego marzenia i w 2020 roku znów wyemigrował za ocean, by szlifować warsztat aktorki w Stanach Zjednoczonych.








