Wojciechowska w ciągu 2 dekad pożegnała aż cztery bliskie osoby. Wciąż ich wspomina
Martyna Wojciechowska w zeszłym roku doświadczyła straty. Dziennikarka i podróżniczka pożegnała ukochanego tatę Stanisława Wojciechowskiego.
Gwiazda emocjonalnie przeżyła pożegnanie z ojcem, lecz nie było to jedyne tak przejmujące i przygnębiające wydarzenie w jej życiu.
22 lata temu w wypadku samochodowym, w którym uczestniczyła, zginął jej przyjaciel i operator, z którym współpracowała, Rafał Łukaszewicz.
W 2013 roku pożegnała natomiast bliskiego przyjaciela, alpinistę Artura Hajzera.
Trzy lata później zmierzyła się również z żałobą po swoim byłym partnerze Jerzym Błaszczyku, z którym doczekała się córeczki.
Wojciechowska nie mogła milczeć 1 listopada. Ujawniła ws. ojca i byłego partnera
Wojciechowska nie raz otwarcie mówiła o tym, że nie jest w stanie przestać myśleć o bliskich i nawet wśród natłoku codziennych czynności stara się znaleźć chwilę na wspomnienie tych, których odeszli.
1 listopada zdecydowała się jednak na wyjątkowy wpis, w którym upamiętniła swojego tatę i wszystkie ważne dla niej osoby, których już nie ma.
"Kochany tata Stasio, mój największy fan i podpora, dzięki któremu nauczyłam się latać wysoko. Nikt mnie nigdy tak nie kochał. Popełniłam wiele błędów, a dla niego zawsze byłam najwspanialsza na świecie. To tata pokazał mi, że warto iść swoją drogą, nawet jeśli jest pod górę i nikt nie rozumie twojego wyboru. Dostać taki dar od rodzica to siła, której nic nie złamie. Tatku, dziękuję, że byłeś" - zwróciła się do Stanisława Wojciechowskiego.
We wpisie znalazło się także miejsce na wzmiankę o jej byłym partnerze. Wojciechowska wciąż jest mu wdzięczna.
"Jurek Błaszczyk, tata Marysi. Człowiek, który podarował mi najwspanialszy możliwy dar. To dzięki niemu mogę być mamą tak wspaniałej istoty, jaką jest Marysia. Dziękuję ci za to. Naszą córkę wychowuję najlepiej, jak potrafię" - napisała gwiazda.

Zobacz także:








