Kamil Stoch nie pozostawił żadnych wątpliwości. To musiało się tak skończyć
Kamil Stoch to obok Adama Małysza najbardziej utytułowany skoczek narciarski w polskiej historii tej dyscypliny. Pochodzący z Zakopanego sportowiec ma na swoim koncie m.in. cztery (trzy złote i jeden brązowy) medale olimpijskie czy sześć krążków na mistrzostwach świata.
Po latach treningów i mniej lub bardziej udanych startów mężczyzna postanowił zakończyć karierę. Potwierdził to ostatecznie w maju ubiegłego roku.
"Nie chcę być jak [Noriaki] Kasai [najstarszy, 53-letni zawodnik punktujący w Pucharze Świata - przyp. aut.]. Myślę, że powiedziałem to już na tyle zrozumiale, że każdy wyciągnął wniosek, że to będzie mój ostatni sezon" - stwierdził w rozmowie z TVP Sport.
Skoczek zapowiedział, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by pożegnać się ze sportem z klasą i w dobrej formie. Ale jak wiadomo, z wszelkiego rodzaju zakończeniami siłą rzeczy łączą się spore emocje...
Kamil Stoch zaraz kończy karierę, a tu taka heca. Ledwo udało mu się wytrzymać
Tegoroczny Turniej Czterech Skoczni był dla Stocha ostatnim. W przeszłości Kamil triumfował na nim aż trzykrotnie, tym razem natomiast przypadło mu 19. miejsce. Choć zapewne nie był zadowolony ze swojego skoku, trudno było mu powstrzymać wzruszenie.
"(...) Zrobiło się sentymentalnie, podniośle. Cieszę się, że w taki sposób mogłem się pożegnać z Turniejem. Zrobiłem, co się dało, oddałem najlepszy skok, jaki w tym momencie potrafiłem, i właśnie tak mogłem się pożegnać. Na belce dotarło do mnie, że to mój ostatni skok na Turnieju, dotarł do mnie aplauz kibiców, głos spikera, ale zrobiłem, co się dało i myślę, że wszystkie moje skoki tutaj były na dobrym poziomie" - mówił rozemocjonowany po konkursie w Bischofshofen.
Mimo wszystko Stoch do ostatniej chwili trzymał nerwy na wodzy.
"(...) Nie mam serca z betonu. Wiadomo, że są momenty, które wprowadzają w nastrój sentymentalny. Wydaje mi się, że i tak udało mi się wytrzymać i dopiero po tym ostatnim skoku to do mnie dotarło" - dodał.
Po tym, co się właśnie stało, Stoch nie mógł opanować emocji. Nie wyobrażał sobie, że może do tego dojść
Nic dziwnego, w tamtym momencie panowała przecież szczególna atmosfera. W chwili oddawania skoku przez Stocha z głośników puszczono piosenkę "I want it that way" Backstreet Boys (sprawdź!), a tuż przed ceremonią wręczania nagród zwycięzcom organizatorzy podarowali Polakowi pamiątkowego Złotego Orła z napisem "Danke Kamil".
38-latek nie przegapił okazji, by podziękować swoim fanom.
"Oglądając Turniej w telewizji, zawsze marzyłem, by w nim wystąpić i zaprezentować się na najwyższym poziomie, ale nie wyobrażałem sobie nawet, że wygram go aż trzy razy. Chciałbym bardzo podziękować kibicom (...)" - zwrócił się do publiki.
A ci nie zawiedli go również i w sieci. Pod postem, którym Stoch pożegnał się z konkursem, posypało się 150 komentarzy, a sam wpis zebrał ponad 18 tys. serduszek. Takiego wiernego grona fanów można tylko pozazdrościć.
Zobacz też:
Kiepskie wieści ws. Stocha. Podjął ostateczną decyzję. To koniec z domysłami
Żona Stocha nie mogła czekać z tym do rana. W środku nocy potwierdziła radosne wieści








