Norbi, wykonawca ponadczasowego hitu "Kobiety są gorące", dał się poznać jako osoba skromna i mająca dystans do siebie. Sam muzyk zdaje sobie sprawę z tego, że sława jest ulotna, bo doświadczył tego na własnej skórze.
Norbi nie przywiązuje się do sławy
Szczytowy okres popularności Norbiego przypadł na 1997 rok, gdy nagrał swój największy przebój. Utwór znalazł się na jego debiutanckiej płycie "Samertajm", za który wykonawca otrzymał Fryderyka w kategorii Album Roku Dance i omal nie zdobył także drugiego, za fonograficzny Debiut Roku.
Jak dotąd Norbiemu nie udało się zbliżyć do tamtego sukcesu, jednak nawet jeśli napełnia go to goryczą, stara się tego po sobie nie pokazywać. Kiedy Kuba Wojewódzki nazwał go w swoim programie nieudacznikiem, dodając, że to nie obelga lecz diagnoza, nie robił z tego problemu. Kiedy na koncercie z okazji Święta Gminy Alvernia przyszło go posłuchać 7 osób, zagrał dla nich jak dla pełnej widowni. A gdy po pięciu latach prowadzenia "Koła fortuny" został zwolniony przez nową ekipę TVP, życzył powodzenia swojemu następcy.
Norbi imał się różnych zajęć
Jak dał do zrozumienia sam muzyk w wywiadzie dla "Vivy!", dobrze wie, jakie niespodzianki może przynieść życie, dlatego od wczesnej młodości jest gotowy na każdy scenariusz.
Etos pracy wykształcił w sobie już w klasie skrzypiec Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Olsztynie. Jak wspominał, chwytał się wtedy każdej chałtury, jaka się nadarzyła:
"Za młodu grałem na skrzypcach i zarabiałem na pogrzebach, jako młody chłopak. To był taki czarny humor… Na ślubach, na pogrzebach, byłem didżejem w lokalach, bardzo różne rzeczy działy się w moim życiu. Wtedy zaczynał się kapitalizm, przychodziły różne firmy: zagraj na pogrzebie, zagraj przy ognisku, no to jedziesz. Muzycy zarabiali bardzo mało, młodzież to już w ogóle, więc skoro już byłeś wykształconym muzykiem i ćwiczyłeś po parę godzin dziennie, mogłeś na tym zarobić. Chociaż ja i na truskawki jeździłem i na winogrona do Francji, różne rzeczy robiłem. A te skrzypce, chociaż ich nie cierpiałem, dawały mi okno na świat".
Norbi zagra nawet dla jednej osoby
Norbi do tej pory chętnie przyjmuje prywatne zlecenia. Jak wyznał, największą radość sprawia mu granie na weselach. Nawet nie bierze zbyt drogo. W rozmowie z "Vivą" ujawnił swoją stawkę:
"Na weselu gramy krótko, trzydzieści minut, pięć, sześć kawałków. Ja to bardzo lubię. Normalnie kasujemy dziesięć tysięcy za to. Wesela bierzemy w cudzysłów, bo wesela mogą być urodzinami, mogą być rocznicą czegoś i mogą być firmówką".
Kilka lat temu media rozpisywały się o koncercie w Szydłowcu, gdy Norbiego przyszło posłuchać dziesięć osób. Jeszcze gorzej z frekwencją było w czerwcu 2022 roku na Święcie Gminy Alwernia. Norbi miał być gwiazdą festynu, jednak pod sceną pojawiło się czworo dorosłych i troje dzieci. Co gorsza, nie zabrakło podejrzeń, że znaleźli się tam przypadkiem.
Artysta nie stroił fochów, tylko zrobił to, do czego się zobowiązał. W rezultacie w komentarzach pod nagraniem ludzie, zamiast użalać się nad Norbim, chwalili jego profesjonalizm. Jak wyjaśnia muzyk, na tym polega ten zawód:
"Raz przychodzi siedem osób, raz pięć, a raz siedem i pół tysiąca. Prawdziwy wykonawca estradowy zagra dla jednej osoby i dla pustej widowni. Ale ogólnie ja zawsze byłem radiowcem i to mi przyświecało. Zacząłem pracować w radiu Wa-Ma, potem Olsztyn i bardzo długo tam pracowałem. Nawet jak zostałem Norbim i ta kariera była na bardzo wysokim poziomie, dalej byłem dziennikarzem radiowym. To było super, nigdy z tego nie zrezygnowałem, byłem na etacie ze dwadzieścia pięć lat chyba w sumie".
Zobacz też:
Zaskakujący zwrot w karierze Norbiego. Po latach przerwy wrócił do TVP
Tak Norbi wspomina pracę w TVP za czasów Kurskiego. Nawet nie zamierza tego ukrywać
Norbi szczęście miał odnaleźć u boku trzeciej żony. Po latach wyszło na jaw, o co się z nią kłóci








