Chwalińska nie miała innego wyboru. "Jest mi ogromnie przykro"
Maja Chwalińska przebojem wspięła się na tenisowy olimp. Polka nie musiała nawet wygrać French Open, by zwrócić na siebie uwagę wszystkich. Znakomity występ na turnieju, zwieńczony zaszczytną drugą pozycją, przyniósł jej popularność na całym świecie.
Dzięki świetnej formie organizatorzy zapewnili jej miejsce na Wimbledonie. Zawodniczce szło dobrze, dopóki nie poślizgnęła się na korcie. Ambitna sportsmenka dokończyła spotkanie, ale do wielu piłek już nawet nie podbiegała.
Tak zakończyła się jej przygoda z prestiżowym turniejem. Fani liczyli jeszcze na to, że Maja pokaże się chociaż w sekcji deblowej (sama na początku sugerowała, że nie jest to wykluczone), ale ostatecznie musiała skupić się na powrocie do zdrowia.
"Jest mi ogromnie przykro, że muszę się wycofać (...). Wspólnie z moim zespołem robię wszystko, aby jak najszybciej wrócić na kort. Dziękuję Wam za wsparcie - do zobaczenia wkrótce!" - napisała na Instagramie.
Większość miłośników dziewczyny oczywiście nadal trzyma za nią kciuki, ale nie wszyscy są tak wyrozumiali...
Niespodziewanie wyszły na jaw kulisy przegranej Chwalińskiej. Nie do wiary, co zaszło. "Tego się nie da opisać"
Wydawałoby się, że sytuacja, w której znalazła się Chwalińska, jest przykra, ale dla wszystkich dość jasna. O przegranej zawodniczki zadecydował przypadek i pech, na co Maja nie do końca miała wpływ. Niektórzy mają jednak inne odczucia.
Oprócz głosów wspierających i tak zapewne mającą do siebie wielki żal tenisistkę w sieci pojawiają się i komentarze, których autorzy wprost obarczają Maję odpowiedzialnością za to, co się stało.
Właśnie wyszło na jaw, co spotkało ją po powrocie. Wszystko wygadała osoba z bliskiego otoczenia wschodzącej gwiazdy sportu.
"To jest coś nieakceptowalnego, ale nieraz jechałem w samochodzie i pikały (...) [powiadomienia o wiadomościach - przyp. aut.], których nie będę tutaj cytował. To, czego życzą ci ludzie, to po prostu już gorzej nie można. Prawdopodobnie Iga podobne rzeczy otrzymuje. To, co czytałem, i to, co słyszałem od Mai, to po prostu tego się nie da opisać" - powiedział menadżer kobiety w "Programie Tenisowym" na YouTubie.

Menedżer nie może uwierzyć w to, co spotkało Chwalińską. Grzmi: "Jak można?"
To nie pierwszy raz, kiedy Maję spotyka coś podobnego. Czytanie o sobie przykrych słów, gdy samemu trzeba pogodzić się z porażką, z pewnością nie było dla niej pomocne, zwłaszcza z uwagi na jej przejścia, o których otwarcie mówiła.
"Jak można mieć taką (...) [niechęć] do człowieka, którego się nie zna? Chyba tylko za to, że przegrał mecz, a miał wygrać, bo ktoś na niego postawił. Maja jest tego świadoma, bo już spotykała ją tego rodzaju (...) [krytyka]" - mówił Piotr Szczypka.
Niestety właściwie każdy sportowiec, a może po prostu każda osoba publiczna, musi się liczyć z nieprzychylnymi komentarzami w sieci. Pomimo wielkiego, odczuwalnego i płynącego zewsząd wsparcia te mniej wyrozumiałe wypowiedzi też z pewnością docierają do ich adresatów i mącą ich spokój.
Zobacz też:
Najpierw porażka, a teraz takie wieści od Chwalińskiej. Oficjalnie potwierdziła
Maja Chwalińska potknęła się i wszystko się posypało. Teraz przerywa milczenie
Tuż po feralnym meczu Olejnik zwróciła się do Chwalińskiej. Wystarczyły cztery słowa








