Maja Chwalińska i potknięcie na Wimbledonie
Maja Chwalińska na zawodach French Open 2026 wspięła się aż do finału. Po radosnym sukcesie na kortach Rolanda Garrosa przed tenisistką rozłożył się czerwony dywan do Wimbledonu. Uzyskała specjalne pozwolenie organizatorów i już na samym początku pierwszej rundy pokazała, że na nie zasłużyła.
Chwalińska stanęła na korcie z Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii, zajmującej w rankingu WTA dopiero 164. miejsce. Wygrywała 6:2, 5:2 i wydawało się, że drugą rundę ma już w garści. Mecz, który miał być tylko rozgrzewką, zakończył się jednak boleśnie - dosłownie i w przenośni. Wszystko potoczyło się szybko: potknięcie, upadek i coraz większe problemy z kostką oraz skurczami. Pod koniec miała nawet problem, by biegać do piłek.
Maja Chwalińska przerywa milczenie po Wimbledonie
Od tego najsmutniejszego, niespodziewanego momentu Maja nie odzywała się w sieci. Wypowiadał się tylko jej menedżer, Piotr Szczypka, który wówczas jeszcze nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Chwalińska wystąpi w deblu, zaplanowanym na czwartek 2 lipca.
We wtorkowe popołudnie wreszcie głos zabrała sama Chwalińska. Wpis opatrzyła emotikoną złamanego serduszka, co wyraźnie pokazuje, z jakimi emocjami się mierzy.
"Nie taki Wimbledon sobie wyobrażałam, ale taki jest czasem tenis. Dziękuję wam wszystkim za wsparcie, naprawdę to doceniam" - napisała Maja.
W chwili, w której powstaje ten artykuł, właśnie napłynęły najświeższe, oficjalne i niestety smutne wiadomości wiadomości. Teraz już wiadomo, że wycofała się ona z debla ze swoją przyjaciółką - Sinją Kraus.
Iga Świątek komentuje sytuację Mai Chwalińskiej
30 czerwca swój mecz na Wimbledonie rozegrała Iga Świątek. Te rozgrywki okupiła łzami ulgi, bo wreszcie udało się jej wygrać. Po wydarzeniu tenisistka wystąpiła na konferencji, w której obszernie skomentowała też sytuację Mai Chwalińskiej. Wiadomo, że obie zawodniczki znają się nie od dziś.
"Zakładam, że gdyby Maja czuła się dobrze, to by wygrała ten mecz, bo z tego, co słyszałam, wynik wskazywał, że miała wszystko pod kontrolą. Wiem, że nie jest łatwo grać z kontuzją i wcale nie jest łatwo funkcjonować po tak dużym sukcesie, jakim był dla niej Roland Garros. Będzie potrzebowała czasu, żeby się do tej zmiany przystosować" - oceniła Świątek.
Iga podkreśliła też, że Maja będzie mieć jeszcze wiele kolejnych szans i mnóstwo czasu, by pokazać dobrą grę.
Zobacz też:
Porażka na Wimbledonie i zaraz takie zamieszanie. Menadżer Chwalińskiej musiał tłumaczyć
Chwalińska po sukcesie odezwała się ws. Świątek. Nie milknie o kulisach ich relacji








