Helena Englert początkowo planowała iść w ślady rodziców - Jana Englerta i Beaty Ścibakówny. Publicznie opowiadała o swoich planach na karierę w branży filmowej. Zdołała nawet wystąpić w kilku znanych produkcjach na czele z "Bring Back Alice" czy "rodzinką.pl". Z czasem porzuciła jednak marzenie o życiu aktorki znanej z wielkich ekranów oraza rozpoczęte studia aktorskie.
Całą swoją energię zainwestowała w tworzenie muzyki. Z odwagą i niewielką dozą nowych utworów rozpoczęła nową ścieżkę kariery. Zdążyła już nawet wystąpić na Open'er Festival, a niebawem będziemy ją podziwiać w "Tańcu z gwiazdami".
Partner taneczny Heleny Englert ostro ją podsumował. Wytknął jej problem z pokorą
W zmaganiach tanecznych towarzyszy jej Roman Osadchiy. Tancerz i choreograf ujawnił w rozmowie z reporterem Pomponika Damianem Glinką, jak młoda wokalistka radzi sobie na parkiecie.
"Szczerze, dostałem bardzo dobry materiał do roboty i przez pierwsze tygodnie miałem takie badania w sumie, co mogę jeszcze. Mi się wydaje, że gdzie nie pójdę, czy to ruchowo, czy (w stronę - przyp. red.) zapamiętywania kroków, czy to gra aktorska wszystko mamy super. Najważniejsze, że słyszy rytm i potrafi się ruszać do rytmu" - skomentował wprost.
Jego wypowiedź krótko skwitowała sama Englert, podkreślając, że jej samej byłoby trudno próbować swoich sił w tańcu, gdyby nie posiadała ostatniego z wymienionych przez niego atutów.
"Bez tego by było ciężko" - uzupełniła Helena Englert, przerywając swojemu trenerowi.
Tancerz zaznaczył jednak, że nie wszystko idzie gwieździe jak z płatka. Wśród jej wad wymienił m.in. brak cierpliwości, która jest niezbędna w tańcu.
"Cierpliwość i pokora. Że jak od pierwszego razu się nie uda, to trzeba to powtarzać, powtarzać, powtarzać. (...) Żeby nie mylić, nie jest rozpieszczona, że przez swoje duże ambicje chce pokazać, że potrafi. Powtarzalność jest problemem, ale zobaczymy, teraz jak już mamy układ, to nie tak, że sobie zmieniamy codziennie taki, taki czy taki, tylko jest jeden utwór i trzeba go powtarzać. Z perspektywy tancerza z doświadczeniem to jest taka rutyna, która może zmęczyć" - zdradził.
Englert o relacjach z innymi w "Tańcu z gwiazdami". "Nie spodziewałam się tego"
Helena Englert nie ukrywa, że negatywne opinie zasłyszane od innych są w stanie wpłynąć na jej samoocenę i sprawiają, że długo zastanawia się, czy taka właśnie jest. Nie oczekiwała więc, że przyjście do "Tańca z gwiazdami" będzie obfitowało w nowe znajomości.
Dopiero podczas treningów zobaczyła, że w trakcie ćwiczeń będzie mogła liczyć na pomoc innych uczestników i trenerów, a nie jedynie przydzielonego jej trenera.
Jak wyznała nam, najlepiej dogaduje się z Kaeyrą, lecz pozytywne relacje stara się utrzymać ze wszystkimi konkurującymi z nią uczestnikami.
"Super, a przynajmniej tak mi się wydaje. Mam nadzieję, że oni powiedzą to samo, bo jak nie, to trochę przypał. Zapytajcie Izy Kuny. Iza wam powie, że chodzimy jej przeszkadzać cały czas i że nie może przez nas trenować. Szczerze mówiąc, ja się nie spodziewałam tego, że ludzie sobie tutaj tak dużo pomagają. (...) Chodzimy do siebie nawzajem i zamieniamy się. Wczoraj już w pewnym momencie było tak, że w sali obok były trzy pary na raz. (...) Myślałam, że będziemy zamknięci w naszych dwójkach i każdy sobie" - zdradziła na koniec.

Zobacz także:
Helena Englert zadebiutowała na dużej scenie. Internauci już wydali werdykt
Paulina Młynarska nie mogła dłużej milczeć. Zabrała głos ws. Heleny Englert
Gorzkie wyznanie Heleny Englert. "Nikt mnie nie chce zatrudniać"








