Przed niespełna siedmioma laty całą Polską wstrząsnęła informacja o tragedii nad jeziorem Kisajno na Mazurach. Zginął w niej syn miliarderów i mąż gwiazdy TVN, Piotr Woźniak-Starak.
Poszukiwania trwały kilka dni, w końcu jednak potwierdziło się najgorsze - ukochany Agnieszki nie żyje.
Aż trudno sobie wyobrazić, co w tamtym okresie czuła wdowa, która przecież poślubiła milionera zaledwie trzy lata wcześniej. Agnieszka na początku zaszyła się w swojej konstancińskiej willi, potem przyjęła jednak propozycję pracy w jednej z rozgłośni i wróciła do ludzi. Szybko też na nowo zaczęła pojawiać się w TVN.
O rodzinnej tragedii nie mówiła jednak za wiele. Do teraz. Niespełna siedem lat po śmierci Piotra, Aga udzieliła wywiadu Gońcowi, gdzie w programie "Prześwietlenie" ujawniła sporo nieznanych dotąd faktów.
Zaczęła od tego, że śmierć ukochanego całkowicie zmieniła jej sposób patrzenia na świat.
"Jak ci się wali jednego dnia świat na głowę, to nagle otwierasz oczy i się orientujesz, jakie to wszystko jest nieistotne. Wtedy miałam marzenie przetrwać..." - wyznała.
Woźniak-Starak wyjawiła 7 lat po śmierci męża. To stało się w dniu tragedii
W dalszej części rozmowy ujawniła, co stało się już w dniu, gdy zaczęły się poszukiwania na jeziorze. Woźniak-Starak przeczuła najgorsze, więc od razu poprosiła, by znajomi sprowadzili najlepszego specjalistę.
"Moja intuicja podpowiedziała mi - na miejscu, jeszcze jak szukaliśmy Piotrka, powiedziałam do naszego przyjaciela: "Chciałabym, żebyście ściągnęli psychiatrę albo psychologa na miejsce, bo ja nie jestem w stanie przewidzieć, jak zareaguję. Będę potrzebowała pomocy i chcę, żeby ktoś był na miejscu" - wyjawiła po latach Aga.
Jak wyznała, bardzo ważne i pomocne okazały się dla niej rozmowy z najbliższymi.
"My czasami już prawie traciliśmy przytomność, straciliśmy głosy i tak dalej, ale miałam straszną potrzebę mówienia o tym i wszyscy wtedy jakoś się tak otwierali. Rozmawialiśmy o swoich emocjach, o wszystkim, o Piotrku, o tym, co się wydarzyło i to trwało wiele miesięcy, aż przyszła pandemia" - wyznała.
Agnieszka Woźniak-Starak zaczęła wierzyć w życie po życiu
Na koniec podzieliła się jeszcze przejmującym wyznaniem na temat tragedii. Gwiazda TVN po przeczytaniu licznych "mądrych książek" zaczęła mieć wręcz pewność, że jest życie po życiu i "coś jest dalej".
"To nie była zwykła śmierć, bo to trwało bardzo długo, ta cała tragedia i wszystko, co się działo wtedy. Przestałam się bać śmierci zupełnie, bo wiem, że śmierć nie istnieje. Wiem, że coś jest dalej, musi coś być dalej. Wtedy też czytałam wiele książek o życiu po śmierci. Potrzebowałam namierzyć, gdzie Piotrek teraz może być. Naczytałam się tego tyle, że bardzo mnie to zbudowało i mi pomogło, bo uwierzyłam, że tak jest po prostu" - podsumowała ze łzami w oczach wdowa po miliarderze.
Zobacz też:
Agnieszka Woźniak-Starak nagle ujawniła ws. pojednania z Dodą. "Próbowałyśmy"
Młynarska bez ogródek o Woźniak-Starak. "Nie muszę oglądać, żeby wiedzieć"








