Adam Małysz wyjawia prawdę o okolicznościach zakończenia kariery
Adam Małysz jest dziś jedną z ikon w historii naszego sportu i nawet doczekał się filmu o sobie. Liczba zwycięstw i nagród skoczka z Wisły ciągnie się bez końca, a on sam jako prezes Polskiego Związku Narciarskiego, przygląda się sukcesom kolejnych zawodników.
Orzeł z Wisły zakończył karierę w wielkim stylu. W ostatnim skoku, podczas zawodów Pucharu Świata w Planicy, 19 marca 2011 roku, zajął trzecie miejsce. Niedługo przed tym, 13 lutego 2011 roku w Vikersund, ustanowił swój ostatni rekord życiowy, skacząc na odległość 230,5 metra.
Minęło niewiele czasu, a Małysz znowu zaskoczył kibiców. Ludzie spodziewali się, że Adam zajmie się karierą eksperta czy komentatora sportowego, a tymczasem on zaczął przygodę z rajdami samochodowymi. Dopiero teraz, w nowym podcaście "Serio?" Macieja Kurzajewskiego, opowiedział o okolicznościach tych wydarzeń.
To dlatego Adam Małysz po skokach zajął się rajdami
Małysz ledwo zszedł ze skoczni, a już w 2012 roku zdobył tytuł rajdowego mistrza Polski i Czech, a rok później zajął pierwsze miejsce w rajdzie Toolimpex Cup na Węgrzech. Brał też udział w Rajdzie Dakar - do 2016 roku, kiedy upomniał się o niego Polski Związek Narciarski, gdzie w 2022 został wybrany na prezesa.
Jak wyjaśnia sportowiec w rozmowie z Maciejem Kurzajewskim, początkowo po zakończeniu kariery skoczka narciarskiego planował dać sobie czas na relaks i odpoczynek. Myślał, że będzie w domu "kosił trawę, sadził krzaczki w ogrodzie".
"Ale im bliżej było tego zakończenia kariery, to coraz bardziej sobie tego nie wyobrażałem" - wyznaje, dodając, że sportowcy, którzy przyzwyczaili się do intensywnego życia, doznań i adrenaliny, ot tak nie mogą tego zostawić.
"Stąd też później były rajdy samochodowe" - tłumaczy.
Jeszcze na rok przed jego zakończeniem kariery skoczka dostał propozycję wyjazdu na Rajd Dakar. Wtedy jeszcze był aktywnym zawodnikiem, więc odmówił. Wtedy był zresztą cały czas przekonany, że będzie chciał odpoczywać po skokach. Okazało się jednak, że to, czego potrzebował, to odpoczynek - ale od samych skoków.
Adam Małysz przyznaje się do wypalenia. "Co ty, dziadku"
Kurzajewski zauważył, że branża sportowała żałowała, iż Małysz zajął się rajdami, a nie pracą eksperta w studiu telewizyjnym. Adam przyznaje, że robi tak wielu sportowców, ale jemu nie zapewniłoby to odpowiedniej adrenaliny. Pragnął czegoś innego.
"Ja dalej chciałem być sportowcem. Zakończyłem karierę skoczka w wieku 33 lat. Ja cały czas czułem się na siłach, ale byłem wypalony jako skoczek" - mówi wprost Adam.
Oczywiście fizycznie też był zmęczony. Tak opisuje swój ostatni sezon:
"Trenowałem i przychodziłem do domu i o godzinie ósmej zasypiałem przed telewizorem. I sobie mówiłam: no co ty, dziadku, wcześniej to jeszcze byś poszedł z Karoliną pograć w siatkę czy w badmintona, a teraz siadasz przed telewizorem i zasypiasz" - wspomina sportowiec.
Teraz Małysz stoi przed trudną decyzją. Wciąż nie wiadomo, czy pozostanie prezesem na kolejną kadencję. Jak przyznał w niedawnym wywiadzie, nawet jeśli ustąpi, to "będzie miał co zrobić" - i nie ma co do tego wątpliwości.
Zobacz też:
Wieści od Adama Małysza nadeszły przed weekendem. Sam nie wie, co robić
Niewesoło u Małysza. W kuluarach już huczy od plotek o jego następcy
Ledwie Tomasiak przywiózł 3 medale, a tu takie wieści o Małyszu. Doczekał się po 25 latach








