Leerdam nazywają "miss igrzysk". Ma na koncie sporo osiągnięć
W przedostatni dzień grudnia Jutta Leerdam obchodziła swoje 27. urodziny. Łyżwiarka szybka ma na swoim koncie sporo sukcesów.
Aż sześciokrotnie sięgała po złoto na mistrzostwach świata (w sprincie drużynowym, biegu na 1000 m czy wieloboju) i tyle samo razy lądowała na niższych pozycjach na podium.
W 2022 roku zdobyła srebrny medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, a teraz znowu reprezentuje swój kraj na tej wielkiej sportowej imprezie.
Holendrzy powoli zaczynają jednak mieć jej dość. Nawet imponujące osiągnięcia nie są bowiem w stanie przysłonić jej gwiazdorskiego usposobienia.
"Miss igrzysk" gwiazdorzy i "zachowuje się jak diwa". Wszyscy mają jej dość
Jutta Leerdam coraz bardziej przypomina gwiazdę show-biznesu niż sportsmenkę. O jej statusie świadczy chociażby fakt, że na Instagramie obserwuje ją ponad 5,7 mln osób.
Jeszcze głośniej zrobiło się o niej w 2023 roku, kiedy zaczęła się pokazywać u boku Jake'a Paula, o ledwie kilkanaście dni młodszego od niej amerykańskiego aktora, youtubera i boksera. W marcu ubiegłego roku para poinformowała w social mediach o swoich zaręczynach.
Nic dziwnego, że ukochany towarzyszy jej na odbywających się właśnie igrzyskach. Kłopot w tym, że na wydarzenie celebryci wraz z przyjaciółmi przylecieli prywatnym samolotem, a Leerdam, zamiast pokazać się wraz z resztą reprezentacji na ceremonii otwarcia, zapozowała do zdjęć na tle olimpijskich pierścieni.
Panczenistka nawet nie ukrywała swojej nieobecności. Bez żenady pokazała przecież na InstaStories, jak ogląda galę w... hotelowym łóżku. Jej rodacy mają więc co do niej - łagodnie mówiąc - mieszane odczucia.
"Ona już żyje jak milionerka, lata prywatnymi odrzutowcami i zachowuje się jak diwa. Jej zachowanie jest okropne. Gdybym był jej trenerem, nie zaakceptowałbym tego. Stopniowo cała Holandia zaczyna mieć dość jej zachowania" - mówił komentator sportowy Johan Derksen.
"Miss igrzysk" budzi spore kontrowersje. Po tym, co zaszło, naraziła się nawet Polakom
Tuż przed igrzyskami dużą aferę wywołał fakt, że Leerdam postanowiła nie udzielać wywiadów mediom. Pod wpływem krytyki nieco się ugięła, ale ostatecznie odpowiedziała tylko na kilka pytań dziennikarzy.
Co ciekawe, sportsmenka zdążyła się narazić nawet i Polsce, czyli państwie, w którym jej ukochany ma swoje korzenie. W 2023 roku łyżwiarka zawitała do kraju nad Wisłą, a konkretnie do Tomaszowa Mazowieckiego, w którym odbywały się zawody.
Holenderka narzekała wówczas na słabą organizację i warunki, co odbiło się szerokim echem w mediach i nie spodobało się fanom. Regularnie udzielająca się w mediach społecznościowych panczenistka relacjonowała swoją wizytę, pokazując m.in. niesprzyjającą, ponurą aurę za oknem czy znajdujący się przy drodze napis.
"Jak w Hollywood, tylko inaczej" - skomentowała wtedy z przekąsem, nawiązując do słynnego punktu orientacyjnego i atrakcji turystycznej znajdującej się na niewysokim zboczu górskim w Los Angeles w Kalifornii.
Zobacz też:
Nie cichnie afera wokół Strasburgera. W "Familiadzie" doszło do scen, aż buzuje od emocji
Tuż przed weekendem spłynęły wieści ws. "Postaw na milion". Nowicki oficjalnie obwieścił: "Kończymy"
Linde-Lubaszenko nie miał łatwej relacji z synem. Nie rozmawiali latami








