Gdy Mikołajska poznała Plucińskiego, była już po rozwodzie. Tylko się jej wydawało, że są szczęśliwi
Halina Mikołajska po raz pierwszy wyszła za mąż, będąc 20-letnią studentką krakowskiej Państwowej Szkoły Dramatycznej. U boku architekta Janusza Mariana Ballenstedta stanęła na ślubnym kobiercu w październiku 1946 roku. Ich małżeństwo przetrwało zaledwie trzy lata.
Tuż po rozwodzie Halina poznała Tadeusza Plucińskiego, który właśnie rozstał się z Aliną Janowską i - jak sam po latach wyznał w książce "Na wieki wieków amant" - szukał kogoś do pary.
Mikołajska zakochała się od pierwszego wejrzenia w młodszym o półtora roku aktorze. Tadeusz szybko odwzajemnił jej uczucie. Zostali parą i wydawało się, że są ze sobą bardzo szczęśliwi.
Mikołajska kochała go bezgranicznie. Długo nie zdawała sobie sprawy, że ukochany ją zdradza
O ile jednak Halina kochała Plucińskiego bezwarunkowo i bezgranicznie, on nie potrafił oprzeć się urokowi innych kobiet.
"Za każdym razem, gdy się z kimś wiązałem, wierzyłem, i moje kobiety też, że się zmienię. Że się ustatkuję. I kiedy było jeszcze gorąco, kiedy miłość nie spowszechniała, dawałem radę. Ale potem wszystkie pytania, gdzie wychodzę i o której wrócę, zaczynały męczyć" - opowiadał w wywiadzie rzece.
Halina Mikołajska długo nie zdawała sobie sprawy z tego, że mężczyzna, poza którym nie widziała świata, nie jest jej wierny. W końcu, gdy stracił głowę dla solistki Opery Wrocławskiej Bożeny Brun-Barańskiej i zaczął znikać na całe noce, zorientowała się, że nie jest jedyną kobietą w jego życiu.
Zostawił ją, gdy mu się znudziła. Później Mikołajska musiała z nim grać na jednej scenie
Halina próbowała za wszelką cenę zatrzymać ukochanego przy sobie. Jej prośby nie skutkowały. Pewnego dnia Tadeusz zdecydował się definitywnie zakończyć ich trwający niespełna rok związek - spakował się i wyprowadził z jej mieszkania we Wrocławiu.
Mikołajska nie umiała pogodzić się z porażką. Do końca życia nie wybaczyła Tadeuszowi, że tak ją potraktował i odszedł, gdy mu się znudziła. Choć po latach spotykali się na scenie i za kulisami stołecznego Teatru Współczesnego, nie zamieniła z nim prywatnie już nigdy ani słowa.
Wkrótce Halina Mikołajska zakochała się w artyście plastyku Aleksandrze Stefanowskim. 22 stycznia 1951 roku malarz został jej drugim mężem. Ich małżeństwo rozpadło się na początku 1955 roku, gdy w życiu aktorki pojawił się pisarz Marian Brandys.
Tuż po drugim rozwodzie Mikołajska poznała znanego pisarza. Byli razem do końca
Halina poznała Brandysa podczas ferii zimowych, na które wybrała się do Zakopanego po drugim rozwodzie.
"W domu ZAIKS-u w Zakopanem podeszła do stolika, gdzie siedziałem z jedną panią, która bardzo mi się podobała, i powiedziała: 'Siedzi pan przy niewłaściwym stoliku, z niewłaściwą kobietą'. Zabrała mnie do swojego stolika i tak już zostało" - wspominał pisarz w "Dziennikach".
"Miałem wtedy 43 lata, odpowiadał mi stan wolny i tylko energia mojej przyszłej żony doprowadziła do tego, że zostaliśmy małżeństwem" - napisał po latach.
Halina Mikołajska miała 30 lat, gdy 21 lipca 1955 roku po raz trzeci wyszła za mąż.
"Przed ślubem zastrzegłem, że to ma być już ostatni raz" - żartował Brandys.
Mikołajska i Brandys nie doczekali się potomka. Ale mieli znaną wychowankę
Mikołajska i "Pan Mańcio", bo tak nazywała trzeciego męża, byli razem przez prawie 35 lat, aż do śmierci Haliny 21 czerwca 1989 roku.
Państwo Brandysowie nie mieli własnych dzieci. W 1958 roku przyjęli pod dach swojego domu siostrę Haliny i jej córkę Antoninę.
Antonina miała sześć lat, gdy jej ciotka wzięła na siebie pełną odpowiedzialność za jej wychowanie. Marian kochał Tosię jak córkę, była jego oczkiem w głowie.
Pisarz był bardzo dumny, gdy Antonina Krzysztoń zaczęła odnosić pierwsze sukcesy jako wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów.
Mikołajska i Brandys byli razem przez 35 lat. Pod koniec jej życia pobrali się jeszcze raz
Pod koniec życia Mikołajska poważnie zachorowała. Kilka tygodni przed śmiercią poprosiła męża, by jeszcze raz wziął z nią ślub - tym razem kościelny.
"Nie mogła znieść myśli, że nie będziemy leżeli obok siebie w grobie" - wspominał Marian Brandys.
Pisarz był przy ukochanej do końca.
"Ukląkłem przy jej łóżku i powiedziałem, że ją strasznie kocham. Poczułem leciutkie muśnięcie jej ręki na głowie. Wyszeptała, że też mnie kocha. I odeszła" - napisał w "Dziennikach".
Marian Brandys przeżył żonę o dziewięć lat. Zmarł 20 listopada 1998 roku. Spoczął obok Haliny na cmentarzu leśnym w podwarszawskich Laskach.
Źródła:
1. T. Pluciński, M. Adaszewska, "Na wieki wieków amant. Tadeusz Pluciński w rozmowie z Magdaleną Adaszewską", wyd. 2014.
2. J. Krakowsk, "Mikołajska. Teatr i PRL", wyd. 2011.
3. M. Brandys, "Dzienniki", wyd. 1996.
Zobacz też:
Przypisano mu romans z młodszą koleżanką z "Klanu". Gęsto się tłumaczył
Znany reżyser był zauroczony Trojanowską i liczył na romans. Na randkę z nim przyprowadziła męża








