Maja Chwalińska w sobotnim finale paryskiego Rolanda Garrosa co prawda przegrała, ale widzowie z całej Polski trzymali za nią kciuki. Pomimo porażki tenisistka zyskała grono fanów, a dopingował ją sam Dawid Podsiadło.
Muzyk jeszcze przed finałem postanowił dodać jej pewności siebie i wprost zwrócił się do Mai. Artysta nagrał dla niej specjalną wiadomość, w której opowiedział o tym, że jego ciocia, również tenisistka i nauczycielka WF-u, swego czasu opiniowała Pawła Kałużę, który był pierwszym trenerem Chwalińskiej.
"Cześć Maja, nie chcę Ci przeszkadzać, bo oboje mamy dzisiaj dużo roboty. Chciałem tylko dać ci znać, rodzinne śledztwo zostało dokonane. Swego czasu moja ciocia, wuefistka i tenisistka, miała okazję opiniować praktykanta pana Pawła Kałużę, żeby on został nauczycielem" - opowiedział o swym małym śledztwie.
Dawid Podsiadło urodził się w Dąbrowie Górniczej, a w mieście tym przez wiele lat mieszkała także Chwalińska i to właśnie tam stawiała pierwsze kroki na korcie.
W dalszej wypowiedzi Podsiadło zapewnił ją, że podczas jego sobotniego koncertu, niezależnie od wyniku, zaśpiewa dla Mai.
Oto co się później wydarzyło!
Tuż po przegranej Chwalińskiej Podsiadło nie wytrzymał. Nagle zwrócił się do fanów
Dawid Podsiadło w sobotni wieczór dał koncert w Chorzowie. Na Stadionie Śląskim zjawiło się mnóstwo osób, a muzyk postanowił wywiązać się z obietnicy danej tenisistce. W pewnym momencie gwiazdor zwrócił się do zgromadzonych i poprosił ich, aby ci wspólnie odśpiewali dla Chwalińskiej "sto lat".
"Zróbcie wielki hałas dla Mai Chwalińskiej. Obiecałem Mai i obiecałem w telewizji, więc nie mogę się z tego wycofać. Wiem, że może nie ustaliliśmy tego wcześniej, ale jeśli mogę was prosić o głośne sto lat dla Mai za wszystko, co osiągnęła w tym turnieju, to serdecznie was poproszę" - poprosił fanów.
Oczywiście zgromadzonych długo nie musiał namawiać, a cały Stadion śpiewał specjalnie dla Mai.
Przeczytajcie również:
Maja Chwalińska zarobiła ogromną sumę. Mówi, na co wyda pieniądze
Doniesienia ws. Chwalińskiej potwierdzają się tuż przed finałem. Jest inaczej, niż ludzie myśleli








