Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Martyna Wojciechowska ma na to dowody! Porzucona gwiazda TVN odkrywa wszystkie karty!

Martyna Wojciechowska udzieliła ostatnio krótkiego wywiadu jednemu z portali, w którym opowiedziała o problemach, z jakimi w ostatnich miesiącach musiała się zmierzyć. Najpierw Przemek Kossakowski nagle postanowił zakończyć ich małżeństwo, a potem spadła na nią lawina krytyki za zdjęcie, które zamieściła w sieci. Gwiazda TVN nie ukrywa, że obu tych rzeczy się nie spodziewała...

Martyna Wojciechowska to jedna z największych gwiazd polskiego show-biznesu. Jej programy podróżnicze cieszą się ogromną popularnością, a jej konto na Instagramie śledzą ponad 2 miliony internautów. 

Prasa plotkarska od miesięcy emocjonuje się jej nagłym rozstaniem z Przemkiem Kossakowskim, bo czegoś takiego chyba mało kto się spodziewał.

Do tej pory właściwie nie wiadomo, dlaczego tych dwoje się rozstało. Nie jest tajemnicą, że to "Kosa" postanowił wynieść się z domu, bo Martyna wspominała, że była tym wszystkim mocno zaskoczona. 

Od tamtej pory każdy ich ruch jest pilnie śledzony przez tabloidy, a Wojciechowska niemal nie znika z mediów.

Niestety, ludzie nie oszczędzili porzuconej gwiazdy na jej Instagramie. Kilka miesięcy temu Martyna zamieściła bowiem zdjęcie, na którym przyjmuje szczepionkę przeciwko COVID-19, co oczywiście przyciągnęło setki antyszczepionkowców na jej profil.

Dziennikarka nie kryje, że była zszokowana falą hejtu. Jednak dopiero teraz w rozmowie z jastrzabpost.pl wyznała, jak sobie z tym wszystkim poradziła...

"Zaraz pod tą wypowiedzią wyleje się na mnie fala hejtu i fala wsparcia. Muszę przyznać, że w momencie, kiedy na social mediach opublikowałam swoje zdjęcie ze szczepienia, to doświadczyłam bardzo dużego odpływu obserwujących. Pisano mi rzeczy typu: 'Myślałam, że jesteś inna', czy też 'rozczarowałaś mnie'. Ja, jako empiryk i osoba, która opiera się na danych naukowych generalnie wierzę w szczepienia. W przeciwnym razie w ogóle nie mogłabym jeździć po świecie" - wyznaje.

Reklama

Wojciechowska: Mam dowody na to, że to działa

Martyna przypomina, że szczepienia to nie jest jakaś czarna magia, a ludzkość ma z nimi styczność od dekad. Nie miała więc problemu z tym, aby w ten sposób chronić także córkę

"Przypomnę, że zanim dziecko wyjdzie ze szpitala zaraz po urodzeniu, to już ma kilka obowiązkowych szczepień. Potem w tym okresie dojrzewania jest tych szczepień więcej. I obowiązkowych i nieobowiązkowych. Ale ja zaszczepiłam swoją córkę również tymi nieobowiązkowymi szczepieniami. Żeby wyjechać za granicę musiałam wykonać bardzo dużo szczepień m.in dur brzuszny, czy żółta febra. Skutecznie przez świat od wielu, wielu lat podróżuję. Mam dowody na to, że to działa.

Gwiazda dodała, że nie należy się bać szczepionek, choć rozumie lęki ludzi przed wszystkim, co nowe...

"COVID jest bardzo trudną  sytuacją, dlatego ja rozumiem wszystkie lęki i obawy. Ale kiedyś każda szczepionka była nowa. Kiedyś gdy wprowadzano szczepionki, to każda wzbudzała wiele obaw i kontrowersji. Rozsiewano wiele teorii, jakie ma fatalne działanie na nasz organizm. Więc myślę, że ten proces trzeba przejść. Czy jest inna droga? Nie sądzę.

Więcej newsów o gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie pomponik.pl

Zobacz też:

Kaczyński o Tusku: ten człowiek nie potrafi przegrywać

Cichopek zachwyca w jesiennych stylizacjach. Ale nogi

To Wieniawa miała reklamować fast foody


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »