Reklama

Reklama

Reklama

Kora też przeszła piekło u zakonnic z Jordanowa. "Regularnie biły, lały za każdy błąd, za wszystko"

Doniesienia o przemocy stosowanej przez siostry zakonne w Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie pod Krakowem są wstrząsające. W tym samym ośrodku przez piekło przeszła Kora Jackowska. "Siostry regularnie ją biły. Opowiadała, że ręce miała jak poduszki od tego bicia, bo siostry lały za każdy błąd, każde nieposłuszeństwo, za wszystko" - wspomina Hanna Bakuła w najnowszej książce o Korze "Słońca bez końca".

Portal Wirtualna Polska opublikował w poniedziałek artykuł, w którym opisał przypadki znęcania się sióstr zakonnych nad niepełnosprawnymi dziećmi w Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie pod Krakowem.

Wiązanie do łóżek, zamykanie w klatce, bicie mopem - to tylko niektóre kary wymierzane maluchom. Informacje zostały upublicznione przez rodziców po tym, jak jedna z zakonnik pobiła 13-latkę. Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej postawiła już zarzuty opisanej w tekście siostrze Albercie oraz jej przełożonej, dyrektorce DPS siostrze Bronisławie.

Reklama

Podobne piekło w Jordanowie przeżyła Kora Jackowska 60 lat temu. Artystka trafiła tam jako mała dziewczynka wraz z siostrą. Dziewczynki szybko zostały rozdzielone.

O tym, przez co przeszła, opowiedziała pierwszy raz w autobiografii "Kora, Kora. A planety szaleją".

"Zakonnice były dla nas w patologiczny sposób okrutne. Biły, wykręcały uszy, kazały - jak w bajce - klęczeć na grochu, znęcały się psychicznie. Miałam tak powykręcane, naderwane uszy, że dosłownie zwisały mi z głowy. Pod koniec tygodnia gromadziły nas wszystkie i było publiczne pokazywanie rajstop. Miały być białe, ale przecież po tygodniu używania nie mogły być białe! I kara. Jeśli same nas nie biły, to starsze dziecko miało bić młodsze. Nie miałyśmy imion. Nikt nie wołał na mnie: Oleńko albo Gwiazdeczko, jak nazywała mnie mama. Byłam numerem osiem" - pisała w autobiografii Kora.

Hanna Bakuła: Kora ręce miała jak poduszki od tego bicia, bo siostry lały za każdy błąd

W najnowszej książce o Korze "Słońca bez końca" Beaty Biały artystkę wspominają bliskie jej osoby. Wraca temat trudnego dzieciństwa wokalistki. Opowiada o nim m.in. malarka Hanna Bakuła, która przyjaźniła się z Korą.

"Siostry w domu dziecka regularnie ją biły" - wspomina Bakuła. "Opowiadała, że ręce miała jak poduszki od tego bicia, bo siostry lały za każdy błąd, każde nieposłuszeństwo, za wszystko. Bez przerwy klęczała na grochu. Były też inne okrutne kary - nie dostawała kolacji. W końcu wróciła do domu, ale tam wcale nie było lepiej. Bracia alkoholicy, i to tacy prawdziwi, którzy przepiją wszystko".

Inna przyjaciółka Kory - Małgorzata Maria Potocka - uważa, że wokalistce udało się przepracować tragiczne dzieciństwo spędzone u zakonnic i później czerpać z niego w swojej twórczości.

"Nigdy nie roztkliwiała się nad przeszłością, nad tym, że ją molestowali i dręczyli. Uważała, że pokonała demony. Są ludzie, którzy z powodu traum z dzieciństwa biadolą i na przeszłość zwalają winę za to, że im się życie nie ułożyło. A są tacy, którzy z trudnego dzieciństwa czerpią. (...) Kora taka była".

Zobacz też:

Młynarska wspomina piekło u zakonnic. "Znęcały się psychicznie"

Blanka Lipińska promuje masło "zero kalorii", a tu dietetyk popsuł jej szyki. "Zostałam oszukana"

Natasza Urbańska w zjawiskowej kreacji! Fani zachwyceni

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Kora | molestowanie | Hanna Bakuła | zakonnice

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy