Kinga Rusin od paru lat żyje niemal jak w bajce. Po odejściu z "Dzień Dobry TVN" gwiazda postanowiła zwiedzać świat. W podróżach towarzyszy jej ukochany Marek Kujawa.
Do tej pory para zwiedziła już kilkadziesiąt państw, trafiając do najodleglejszych zakątków naszego globu.
W ostatnich tygodniach dziennikarka przebywała jednak w kraju, gdzie załatwiała sprawunki i spotykała się ze znanymi przyjaciółmi.
Kinga Rusin wyjechała z Polski. Dostała reprymendę od matki
Nie trwało to jednak długo, bowiem wraz z Markiem już parę dni temu spakowali walizki i tym razem polecieli do Malezji. Kinga więc znów mocno ożywiła się w social mediach, chwaląc kolejnymi przygodami.
Jak stwierdziła, to ponoć na prośbę mamy, która wprost jej zasugerowała, żeby córka wrzucała posty jak najczęściej, bo jej koleżanki się domagają:
"Mama ustawiła mnie do pionu! "Słuchaj, powiedziała, możesz sobie podróżować po świecie, ale MUSISZ o tym pisać! Od tygodnia na twoich profilach cisza, a moje koleżanki chcą wiedzieć gdzie teraz jesteście i co robicie. One dzięki Wam też zwiedzają!". Już się poprawiam!" - zapewniła Rusin.
Tak też zrobiła, bo od tamtej pory niemal każdego dnia wrzuca nowe relacje i wpisy na swoje social mediach. W środowy poranek także nie zawiodła.
Kinga Rusin w środowy poranek nadała komunikat z Borneo. Nie wytrzymała i zaczęła płakać. "Marek powiedział, że oszalałam"
Tym razem podzieliła się jednak dość wyjątkową historią. Okazuje się, że nawet kogoś takiego jak ona, czyli osobę, która widziała już niemal wszystko, jest jeszcze coś, co potrafi ją doprowadzić do łez.
Nawet jej ukochany się nie spodziewała, że coś takiego aż tak bardzo ją wzruszy:
"Marek powiedział mi, że oszalałam! Bo płakałam, gdy PONAD 3 MILIONYYYYYY (!!!) nietoperzy wylatywało na naszych oczach z ogromnej jaskini Deer Cave w Parku Narodowym Mulu na Borneo!" - zaczęła Rusin.
Jak dodała, nie była w stanie opanować łez, bo tak ten widok ją poruszy, a przecież widziała już tak wiele w swym życiu, a tu coś takiego.
"Starałam się opanować emocje, ale bez szans. Krzyczałam, choć bezgłośnie (bo obowiązywała absolutna cisza), za to płakałam ze wzruszenia najprawdziwszymi łzami! Wydawało mi się, że już prawie wszystko widziałam, że niewiele może mnie zaskoczyć, a zszokować to już absolutnie nic. A jednak… to był spektakl, którego się nie spodziewałam! Markowi się też podobało, ale się nie wzruszył" - przekazała przejęta Kinga.
Zazdrościcie jej takiego życia?
Czytaj też:
Kinga Rusin nie przemilczała tej złośliwości. Już wiadomo, na czym zarabiają z Kujawą
Wieści ws. Kingi Rusin potwierdziły się po weekendzie. To było kwestią czasu
W niedzielę rano potwierdziły się doniesienia ws. Rusin i Kujawy. To było kwestią czasu








