Reklama

Reklama

Reklama

Katarzyna Kanclerz w latach 90. "trzęsła" polskim rynkiem fonograficznym. Zaskakujące, czym zajmuje się dzisiaj

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Katarzyna Kanclerz (56 l.) cieszyła się sławą "żelaznej damy" polskiego przemysłu fonograficznego. Kuba Wojewódzki - wcale nie w żartach - nazwał ją "ojcem Rydzykiem" krajowej sceny muzycznej. To jej zawdzięczają swe kariery m.in. Kasia Kowalska, Edyta Bartosiewicz i Katarzyna Nosowska. Piętnaście lat temu kreatorka karier odeszła z show-biznesu w atmosferze skandalu. Czym zajmuje się dzisiaj?

Najpierw Michał Wiśniewski publicznie oskarżył Katarzynę Kanclerz, że przez nią rozpadło się jego małżeństwo z Mandaryną. Później wojnę menadżerce wypowiedział Piotr Rubik, a zaraz potem Kasia Nosowska i pozostali członkowie grupy Hey wyznali, że "okradła" ich z praw autorskich do niektórych utworów i pogrążyła w długach. Choć w latach 90. mieli status mega gwiazdy, starczało im na zaspokojenie podstawowych życiowych potrzeb. Wszystko przez kontrakty, które podpisali.

Reklama

"Popularność Heya nie przekładała się na aspekt finansowy. Co prawda zagraliśmy dwie bardzo duże trasy na pełnym wypasie, jednak codzienność koncertowa była odmienna od tego, co można było obejrzeć na dokumentujących te trasy filmach. Hale i kluby wypełnione były do granic możliwości, a my po zejściu ze sceny wracaliśmy do małego busa, w którym jeździliśmy razem ze sprzętem. Nierzadko spaliśmy w hotelu z karaluchami. Nie tak łatwo było zwariować" - wspominał Marcin Żabiełowicz, gitarzysta Heya, w rozmowie z Tygodnikiem Interii.

Swoje trzy grosze do afery, jaka rozpętała się w 2007 roku wokół "żelaznej damy" polskiej fonografii, dorzuciła też Doda... Artyści, których wylansowała założycielka i dyrektorka artystyczna Izabelin Studia, zaczęli masowo zrywać z nią współpracę. Poszło - jakżeby inaczej - o władzę, wpływy i pieniądze.

Katarzyna Kanclerz: Byli podopieczni wypowiedzieli jej wojnę!

Po ponad dwudziestu latach ciężkiej pracy na rzecz polskiej sceny muzycznej Katarzyna Kanclerz dowiedziała się, że większość jej podopiecznych uważa ją za... oszustkę. Jako pierwszy wojnę wypowiedział jej Michał Wiśniewski.

Wokalista prowadził wtedy (koniec 2007 roku) własnego bloga i w każdym swoim wpisie "dowalał" byłej menadżerce, która wciąż zajmowała się karierą jego byłej żony. Pisał, że rozbiła jego małżeństwo i manipuluje Mandaryną, żeby odciąć go od dzieci. Katarzyna Kanclerz w odpowiedzi złożyła pozew do sądu i... zerwała współpracę z Martą.

Wkrótce potem Marta Wiśniewska ogłosiła, że musi spłacać ogromne długi zaciągnięte rzekomo przez Katarzynę Kanclerz w jej imieniu. Podobne oskarżenie wysunęli przeciwko menadżerce członkowie zespołu Hey. Kasia Nosowska i jej koledzy wyznali w wywiadzie, że Katarzyna Kanclerz niemal puściła ich z torbami.

Gdy Michał Wiśniewski dowiedział się, że "Mount Everest" (tak nazywał Katarzynę Kanclerz) zajmuje się karierą Piotra Rubika, natychmiast napisał do kompozytora na swoim blogu.

"Jest tylko kwestią czasu, kiedy zostaniesz oszukany... Jak każdy... Jak Marta Wiśniewska... Jak każdy... Pewnie na końcu wygrasz - jak ja... Zostaniesz sobą i zejdziesz na ziemię. Ja mam to już za sobą. Było k******o ciężko. Ale (...) Katarzyna Kanclerz nie żyje... Tylko jeszcze o tym nie wie... Albo wiedzieć nie chce... Uśmierciła się sama" - ostrzegł Rubika w swym emocjonalnym poście (pisownia oryginalna).

Katarzyna Kanclerz: Toksyczna menadżerka czy odpowiedzialna agentka?

Kilka miesięcy później Piotr napisał na swej oficjalnej stronie, że zakończył współpracę z Katarzyną Kanclerz i w związku z tym wygasają wszelkie jej pełnomocnictwa jako jego reprezentanta. Menadżerka natychmiast wystosowała do mediów oświadczenie, z którego wynikało, że Piotr Rubik... nie może zerwać podpisanego z nią kontraktu.

"Informuję, że w oparciu o obowiązujące w naszym kraju regulacje prawne, uznaję pismo Pana Piotra Rubika wypowiadające mi menedżerską współpracę za bezskuteczne i niewywołujące żadnych skutków prawnych" - napisała.

Katarzyna Kanclerz w swym oświadczeniu przypomniała Rubikowi, że na każde artystyczne działanie, na każdy koncert i na każdy występ telewizyjny musi uzyskać jej zgodę.

"Podpisując z Tobą kontrakt jako jeden z warunków postawiłam brak prawa wypowiedzenia umowy przez którąkolwiek ze stron w okresie pięcioletniego czasu obowiązywania kontraktu i Ty ten warunek zaakceptowałeś. W oparciu o taką właśnie stabilną umowę zdecydowałam się na niezwykle znaczące, finansowe inwestycje mające na celu rozwój Twojej kariery i muszę te inwestycje odzyskać i urentownić stosownym, zaplanowanym w pięcioletnim budżecie zyskiem" - zwróciła się do artysty, sugerując, że będzie nadal pobierała prowizję od każdej zarobionej przez niego złotówki.

"Toksyczna menadżerka wyssie go z pieniędzy!", "Spotkają się w sądzie!", "Rubik przegonił nienasyconą lwicę od ucztowania przy jego stole!", "Ona mu tego nie daruje!" - grzmiały nagłówki tabloidów i portali plotkarskich.

Tymczasem wyszło na jaw, że Katarzyna Kanclerz zakontraktowała koncert Piotra w Raciborzu i zainkasowała sto tysięcy złotych zaliczki. Organizator zażądał od niej nie tylko zwrotu wypłaconej kwoty, ale też pięćdziesięciu tysięcy złotych tytułem kary umownej za odwołanie koncertu. Sąd przyznał mu rację i Katarzyna Kanclerz musiała przelać na konto Raciborskiego Centrum Kultury całą kwotę. Piotr Rubik w końcu wystąpił w Raciborzu, ale otrzymał pełne honorarium...

"Każdy czasami popełnia błędy. Trzeba się umieć do tego przyznać. Moim największym błędem było to, że w ogóle zacząłem pracować z tą panią. Teraz trudno. Na szczęście już się skończyło" - powiedział później muzyk portalowi Dementujemy.pl.

Katarzyna Kanclerz: Trzymała swoje gwiazdy "za pyski" żelazną ręką

Katarzyna Kanclerz była trzydzieści lat temu jedną z najbardziej wpływowych osób w polskiej rozrywce. To ona doprowadziła na szczyt grupę Hey, Edytę Bartosiewicz i Kasię Kowalską. Były lata, że jej podopieczni zgarniali wszystkie Fryderyki (ona sama dostała Fryderyka Specjalnego za całokształt dokonań organizacyjnych i impresaryjnych do roku 1994)!

Stała też za sukcesami Acid Drinkers, Kobranocki, Kolaborantów i Proletaryatu, a wreszcie - jako dyrektorka marketingu Universal Music Polska - wprowadziła na polski rynek płyty Stinga, Björk, Eminema i wielu, wielu innych światowych gwiazd. Warto wspomnieć, że u boku Katarzyny Kanclerz swe pierwsze kroki w show-biznesie stawiała... Maja Sablewska, która przez pewien czas była jej asystentką.

W branży krążyły legendy o tym, że Katarzyna Kanclerz potrafi dowolne beztalencie zmienić w gwiazdę, ale potem trzyma te gwiazdy "za pysk" żelazną ręką. Zabawne, że wiedziała, co o niej mówią i... śmiała się z tego.

"Przez cały czas przychodzi do naszej firmy masa ludzi i bardzo często artyści, którzy się zgłaszają, mówią, że chcą pracować właśnie ze mną. Każdego artystę pytam, czy zdaje sobie sprawę, że praca ze mną to droga przez mękę. Mówią, że tak, ale... chcą osiągnąć sukces" - wyznała w wywiadzie dla "Gali", gdy była jeszcze na szczycie.

Katarzyna Kanclerz: Odeszła z show-biznesu. Co robi dzisiaj?

Po burzy, jaka rozpętała się nad jej głową pod koniec 2007 roku, Katarzyna Kanclerz postanowiła zniknąć. Przez pewien czas z dumnie podniesioną głową broniła się przed atakami swoich byłych gwiazd, a w końcu złożyła broń.

"Pozamykałam wszystkie swoje sprawy. Nigdy więcej już nie zainwestuję w żadnego artystę. Teraz robię zupełnie nowe rzeczy i jestem z nich bardzo zadowolona" - ogłosiła w 2008 roku na łamach "Rewii" i odeszła z branży, by zająć się funduszami inwestycyjnymi i projektowaniem kanałów marketingu internetowego.

Obecnie Katarzyna Kanclerz pracuje jako General Manager w australijskiej firmie Interim Business Solutions. Specjalizuje się w strategiach dla e-biznesu i e-commerce, nowych mediach i przestrzeni cyfrowej.

Pionierka polskiego menagementu (tak niedawno napisał o Katarzynie Kanclerz magazyn "Prestiż") nie chce mieć dziś nic wspólnego z show-biznesem, nie udziela wywiadów, nie jest aktywna w mediach społecznościowych. Z pewnością jednak śledzi poczynania swych dawnych podopiecznych... Czy jest dumna z gwiazd, które zawdzięczają jej swoje kariery?

Zobacz też:

Edyta Bartosiewicz prześladowana przez dziennikarkę "Dzień dobry TVN"

Agnieszka Woźniak-Starak była związana ze znanym sportowcem. Ujawniła powody rozstania

Po 21 latach w TVN postanowiła odejść. "Wypłynął" jej list

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy