Paulina Krupińska-Karpiel i Damian Michałowski od kilku lat tworzą jeden z bardziej zgranych i lubianych duetów prowadzących "Dzień dobry TVN". To właśnie oni poprowadzili wtorkowe wydanie programu, w którym doszło do niecodziennych scen.
Wszystko za sprawą męża Krupińskiej - Sebastiana Karpiela-Bułecki, który postanowił zadzwonić do prezenterki w trakcie programu nadawanego na żywo.
Poruszenie w DDTVN. Karpiel-Bułecka zadzwonił pilnie do Krupińskiej
Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka wzięli ślub w lipcu 2018 roku. Małżonkowie wspólnie wychowują dwójkę pociech: Antoninę oraz Jędrzeja. To właśnie w ich sprawie muzyk Zakopower zadzwonił do żony. Jak się okazało, przerosły go poranne domowe obowiązki.
"Nie wiem, czy widzicie, ale dzwoni właśnie mój mąż w trakcie programu" - wyznała wyraźnie zaskoczona Krupińska.
Telefon postanowił odebrać Damian Michałowski.
"Cześć Sebastian. Jesteśmy na antenie, z Pauliną prowadzimy program. Jest 7:50, coś ważnego, czy może potem oddzwonić?" - dopytywał prezenter.
Okazało się, że Sebastian Karpiel-Bułecka dzwonił z zapytaniem o to, gdzie może znajdować się plecak Jędrzeja.
"W domu. Przepraszam, no jak to gdzie?" - mówiła zdziwiona Paulina Krupińska.
"Ręce mu opadają i tyle" - przekazał nagle Michałowski.
Prowadzący postanowili obrócić tę niecodzienną sytuację w żart i zgrabnie z tego wybrnąć.
"Przepraszam, to są trudne sprawy. Paulina, dlaczego twój syn nie ma plecaka?" - dopytywał zatroskany Michałowski.
"Jak to nie ma? Przecież wyszedł wczoraj ze szkoły z plecakiem. Ma plecak w korytarzu (…). Wiesz, jak to jest, kobiety są czarodziejkami. (...)Mamy niezwykłą moc. Mówisz facetowi, że dana rzecz jest na drugiej półce po lewej stronie, facet otwiera [szafkę - przyp. red.] i jej nie widzi, a idzie kobieta i nagle eureka, znalazło się (…) - tłumaczyła Krupińska.
Miejmy nadzieję, że wszystko dobrze się skończyło, a plecak w końcu się odnalazł.
Zobacz też:
Właśnie wyszło na jaw ws. Krupińskiej. To z nią wygrała w castingu do "Mam talent!"








