Musical "Metro" miał swoją premierę w styczniu 1991 roku na scenie warszawskiego Teatru Dramatycznego. W latach 90-tych nie było w Polsce popularniejszego spektaklu, bilety były praktycznie nie do zdobycia, a występ w "Metrze" był marzeniem większości młodych artystów.
"Metro" wypromowało wiele gwiazd
Przez obsadę musicalu przewinęli się między innymi Robert Janowski, Dariusz Kordek, Katarzyna Groniec, Michał Milowicz i Edyta Górniak.
Podobno Januszowi Józefowiczowi przedstawił ją współtwórca "Metra", Janusz Stokłosa słowami:
"Mamy przyszłą gwiazdę, będziesz zachwycony".
Robert Janowski, który znalazł się w pierwszej obsadzie, wspominał w rozmowie z Plejadą, że "Metro" przesądziło o jego karierze:
"Przed "Metrem" byłem lekarzem weterynarii, a po "Metrze" stałem się wszystkim tym, kim zdążyłem się dotąd stać, czyli wokalistą, dziennikarzem, aktorem, prezenterem. To "Metro" było przełomem w moim życiu, a nie "Jaka to melodia?""
Janusz Józefowicz za sukces zapłacił wysoką cenę
Janowski przez 8 lat grał jedną z głównych ról męskich w musicalu "Metro". Znalazł się w obsadzie, która w 1992 roku wyjechała do Nowego Jorku zaprezentować spektakl w Minskoff Theatre na Broadwayu. Mało kto wtedy w Polsce mógł choćby pomarzyć o takiej okazji.
Po premierze "Metra", 32-letni wtedy Janusz Józefowicz został okrzyknięty wizjonerem i człowiekiem, który jednym słowem może z każdego zrobić wielką gwiazdę. nikt nie podejrzewał, jak ogromną cenę zapłacił za ten sukces. Prawda wyszła na jaw dopiero teraz, w rozmowie z Żurnalistą:
"To był taki maraton. "Metro" do premiery tutaj, potem robienie wersji amerykańskiej z równoczesnym robieniem drugiej obsady. Robiłem z ludźmi drugą, pełną obsadę "Metra" i równolegle robiliśmy wersję amerykańską. Wypalałem trzy paczki dziennie, piłem 15-16 kaw. Procenty zdarzały się również nierzadko, żeby się jakoś zresetować. I ja właściwie w tej Ameryce byłem wrakiem człowieka, kompletnie".
Janusz Józefowicz ciężko przeżył porażkę na Broadwayu
Niestety, na Broadwayu musical nie zrobił furory i został zdjęty z afisza po 37 pokazach, w tym 24 przedpremierowych. Dla Józefowicza był to ogromny cios, szczególnie, że amerykańska wersja była okupiona wielkim wysiłkiem i stresem. Jak wyznał w rozmowie z Żurnalistą:
"Ludzie szli po próbie do hotelu, a ja lasery w nocy musiałem ustawiać. To też scena filmowa, że ten facet od laserów siedział na drugim balkonie, a w teatrze Minskoff najlepszym, największym teatrze, toaleta była na samym dole, gdzieś na końcu. I ten facet miał jakiś rozstrój żołądka tej nocy i musiał biegać z tego balkonu. Ja siedziałem tam wykończony i czekałem, aż on wróci po to, żeby on za chwilę znowu wybiegł. Komiczna scena, ale byłem fizycznie wycieńczony, autentycznie wycieńczony. (...)".
Zobacz też:
Józefowicz wyznał, co myśli o Górniak. Jest jedną z trzech takich osób
Janusz Józefowicz po latach potwierdził gorzkie doniesienia. "Przegapiłem moment"
Ciąg dalszy afery z Urbańską i Józefowiczem. Przewoźnik odpowiada, co tak naprawdę się zdarzyło








