"Sanatorium miłości". Henryk został Królem
W "Sanatorium miłości" Henryk z Gliwic zdobył sporą popularność. Polubili go nie tylko widzowie, ale też uczestnicy randkowego show. To on dostał najwięcej głosów od kolegów i koleżanek, a Marta Manowska ogłosiła go Królem Turnusu na finałowym balu.
Henryk z "Sanatorium miłości" 8 regulaminach w sanatorium
W najnowszym wywiadzie dla Faktu Henryk z "Sanatorium miłości" 8 opowiedział o swoich przygodach sanatoryjnych. Wyjawił, że już kilka razy był na turnusie i zawsze podobał mu się pobyt w ośrodku.
"Byłem w sanatorium cztery razy. Ostatnio dwa lata temu" - wspomina Henryk z Gliwic.
W dalszej rozmowie uczestnik "Sanatorium miłości" opowiada, że zawsze ma jedno zastrzeżenie do organizacji wyjazdów i regulaminów.
"Za wcześnie trzeba było wracać do pokoju. Ja uwielbiam tańczyć, a tu 22 się zbliża i trzeba iść, a tańce do północy!" - narzekał w rozmowie z "Faktem".
Henryk z "Sanatorium miłości" 8. O mało nie wyleciał
Henryk zauważył, że personel w ośrodkach potrafi egzekwować regulaminy bardzo konsekwentnie.
"Dwa razy się spóźniłem: pół godziny i raz prawie godzinę z dyskoteki. Miałem reprymendę i niewiele brakowało, a bym wyleciał" - mówił Henryk.
Henryk z "Sanatorium miłości" 8 ujawnia, że nie raz był świadkiem, kiedy ktoś z kuracjuszy musiał opuścić ośrodek.
"Były takie wypadki, że wyrzucali ludzi z sanatorium. Za (...) spóźnienia… oraz za rozpustę.
Henryk z Gliwic nie ma złudzeń, że dorośli ludzie przyjeżdżają do sanatoriów również po to, by się zabawić.
"Każdy wie, co się tam dzieje… w większości. By zapobiec nocnym uciechom kuracjuszy, w sanatorium obowiązuje cisza nocna, a personel sprawdza, czy kuracjusze są w swoich pokojach" - dodaje.
Zobacz też:
Henryk wywołał burzę, zapraszając na randkę Ewę. Teraz wyjaśnia co zaszło
Emilia i Henryk z "Sanatorium" zapytani o relację. "On nadal chodzi na tańce"
Ledwo Henryk i Emilia z "Sanatorium miłości" się pogodzili, a już takie złe wieści








