Helena Englert z miesiąca na miesiąc coraz lepiej radzi sobie w rodzimej branży show-biznesowej. O córce Jana Englerta i Beaty Ścibakówny zrobiło się niedawno głośno przy okazji sporu z Dorotą Masłowską. Pisarka zarzuciła młodej artystce, że ta za bardzo zainspirowała się jej twórczością. Sprawa ostatecznie przyniosła Helenie jeszcze większy rozgłos.
Helena Englert dosadnie o nauczaniu aktorstwa
Helena Englert gościła niedawno w podcaście Natalii Szymańczyk, w którym podzieliła się refleksją nad nauczaniem aktorstwa.
Prowadząca stawiła bowiem tezę, że spora część laureatek Oscara nie ma wykształcenia aktorskiego. Englert przyznała, że w ogóle ją to nie dziwi.
"To jest tak. Wiedzę można nabyć albo poprzez edukację, albo w praktyce. Dla każdego coś dobrego. Za granicą branża wygląda inaczej. U nas, żeby pracować w teatrze publicznym, dostać etat, trzeba mieć ukończoną jakąś szkołę aktorską. A ponieważ są trzy czy tam cztery (…), to automatycznie ta branża staje się taka niemalże ekskluzywna. Wstęp mają tylko ci, którzy mają wykształcenie. Jest to nieprawda, znam mnóstwo osób, które pracują w branży, a nie mają wykształcenia" - wyznała.
Helena Englert nie oddała magisterki
Helena kolejno wprost przyznała, że jej zdaniem studia nauczające aktorstwa nie są konieczne. Artystka jest zdania, że wiedzę można zdobywać w praktyce. Englert jest też przeciwnieczką pięcioletniego nauczania aktorstwa na uczelni.
"Ja nie uważam, że to jest potrzebne. Uważam, że akademia teatralna powinna być szkołą zawodową i być dwuletnim kursem, a nie pięcioletnimi studiami magisterskimi. Akademia Teatralna była jedną z najfajniejszych przygód w moim życiu, miałam tam profesorów, którzy dali mi bardzo wiele, nauczyli wielu rzeczy (…). Czy jest to potrzebne i konieczne? Nie" - wyjawiła wprost w podkaście.
Helena Englert ukończyła Akademię Teatralną w Warszawie, jednak nie oddała pracy magisterskiej. Gwiazda ma także epizod studiowania w Nowym Jorku, który - jak sama przyznała - cofnął ją w rozwoju.
Zobacz także:








