Jan Frycz zmarł w wieku 72 lat. Wieści o śmierci wybitnego aktora nadeszły w poniedziałek 17 sierpnia.
"Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu - nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień" - można przeczytać w mediach społecznościowych Teatru Narodowego w Warszawie.
Katarzyna Grochola do końca wierzyła, że Jan Frycz pojawi się na planie
Swój wielki smutek po śmierci Jana Frycza wyraziła pisarka Katarzyna Grochola. Artystka nadal nie może uwierzyć, że wybitny aktor nie zjawi się na planie kontynuacji filmu "Nigdy w życiu" na podstawie jej powieści.
"Jestem wstrząśnięta. To był absolutnie cudowny człowiek, oprócz tego, że był przewspaniałym aktorem. I zawsze mu będę wdzięczna, że na mój widok się uśmiechał, otwierał szeroko ramiona i mówił: "Nie dramatyzuj!". No i miał być u mnie na planie za tydzień, ale to oczywiście nie jest już tak ważne jak sam fakt, że po prostu odszedł. Nie nagraliśmy żadnej sceny, to wszystko było przed nami, niestety" - wyznała w rozmowie z "Pudelkiem".
"Do końca miałam nadzieję, że to nie jest prawda. Moje serce jest teraz przy Małgosi. Wiem, że bardzo się kochali i jak trudno jej teraz będzie" - dodała pisarka.

Zobacz też:
Katarzyna Grochola o Danucie Stence w kontynuacji "Nigdy w życiu". Tak oceniła ją po latach
Relacje Jana Frycza z córką Olgą nie zawsze były kolorowe. To wydarzenie okazało się przełomem
Jan Frycz nie żyje. Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów miał 72 lata








