W środę po godzinie 15 nadeszły smutne wieści o śmierci Jana Frycza. Wybitny aktor znany z takich hitów jak "Ślepnąc od świateł", "Bracia" czy "Wielki Szu" zmarł w wieku 72 lat, a o jego śmierci poinformował Teatr Narodowy w Warszawie.
"Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów" - przekazano w oficjalnym oświadczeniu.
Wiadomo, że gwiazdor kina zmarł w otoczeniu najbliższych.
"Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu - nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień" - można przeczytać w mediach społecznościowych.
Relacje Jana Frycza z córką Olgą nie zawsze układały się dobrze
W ostatnich latach Jan Frycz często pojawiał się publicznie u boku swojej córki Olgi. Tak było choćby w maju ubiegłego roku, gdy w "Tańcu z gwiazdami" kibicowali narzeczonemu aktorki Albertowi Kosińskiemu, który walczył o "Kryształową kulę" wraz z Adrianną Borek.
"[Wspierał nas] mój potencjalny teść, którego bardzo serdecznie pozdrawiam. Bardzo to miłe, bardzo był zaangażowany, nawet dzwonił do mnie - mówił, że super. Było mi bardzo miło, że przyszedł" - wyjawił wówczas tancerz w rozmowie z Plejadą.
Ojciec zawsze był dla Olgi Frycz dużą inspiracją. Nic więc dziwnego, że jako młoda dziewczyna postanowiła pójść w jego ślady i związać swoją przyszłość zawodową z branżą artystyczną.
Niestety jednak ten pomysł nie przypadł do gustu Janowi, który według relacji jego córki, miał utrudniać jej wejście do świata show-biznesu. Olga publicznie mówiła bowiem o tym, że ojciec przez swoje wpływy zamknął jej drogę do szkoły teatralnej. Miał też wpłynąć na to, że Olga straciła rolę w filmie "Sanktuarium".
"Wiem, że coś komuś szepnął i za pierwszym razem nie dostałam się do szkoły teatralnej, o której marzyłam od najmłodszych lat" - mówiła lata temu na łamach tygodnika "Świat i ludzie".
Jan Frycz był nie tylko sceptycznie nastawiony do wyborów zawodowych córki, ale także miłosnych. Nie akceptował jej związku ze sporo starszym reżyserem Jackiem Borcuchem.
Przełomowym momentem w relacji Jana i Olgi okazały się narodziny pierwszej pociechy aktorki. Wtedy to dumny dziadek miał jako jeden z pierwszych odwiedzić młodą mamę w szpitalu.
Od tego momentu aktor zaczął aktywnie uczestniczyć w jej życiu.
Zobacz też:
Jan Frycz ma wyraźną opinię o wczesnych ślubach. Sam się o tym przekonał
Niewielu wie, czym zajmuje się najstarsza córka Jana Frycza








