"Sanatorium miłości" 8. Pierwsze afery i kontrowersje
"Sanatorium miłości" 8 ledwo się zaczęło, a już program wzbudził sporo emocji. Widzom i uczestnikom randkowego show najbardziej we znaki dała się Barbara ze Szczecina. Seniorka nie dała nikomu dojść do słowa, na dodatek śpiewała do późnych godzin nocnych, a gdy jej nikt nie słuchał, to mówiła sama do siebie. Henryk z Gliwic z kolei pokazał swój relaks w wannie, a Bożena z Bydgoszczy bez skrępowania dopytywała o sprawy łóżkowe.
Ewa z Lublina z kolei zwróciła na siebie uwagę już w zapowiedziach "Sanatorium miłości" Nikt nie dowierzał, że kobieta jest po 60. W programie z kolei zdążyła zawrócić w głowie kilku panom już po szybkich randkach.
"Sanatorium miłości" 8. Kim jest Ewa z Lublina
W najnowszym wywiadzie dla portalu TVP Ewa z "Sanatorium miłości" 8 opowiedziała o swojej przemianie. Dopiero po 50. roku życia zaczęła ćwiczyć. Zrzuciła 17 kilogramów i nie wyobraża sobie teraz życia bez treningu. Wszystko dlatego, że pewnego dnia zobaczyła swoje odbicie w lustrze.
"'To nie jestem ja" - pomyślałam. Zobaczyłam nie tylko nadmiar kilogramów… Przede wszystkim zobaczyłam smutek w oczach. I to był dla mnie moment przebudzenia. (...) To, że poznałam aktywność fizyczną i że sylwetka mi się zmieniła, to był "efekt uboczny". Ja tego nie oczekiwałam. Oczekiwałam czegoś innego - radości życia, którą chciałam zobaczyć u siebie na twarzy".
Po wizytówce Ewy z Lublina jak wcześniej pisaliśmy sporo widzów pisało, że nie możliwe, by miała 60 lat. Ona sama tak to komentuje:
"(...) wiele osób napisało, że to niemożliwe, żebym miała sześćdziesiąt lat. Widzą mnie tak, jak i sama siebie widzę. W lustrze odbija mi się pogodna osoba. I cieszę się z tego, że wreszcie jestem taka, jaką chciałam być. I nawet, jeśli za jakiś czas przybędzie mi więcej zmarszczek, będę czuła tę pozytywną energię i nie pozwolę sobie już jej nikomu zabrać".
"Sanatorium miłości" 8. Ewa już wcześniej zgłaszała się do programu
Ewa jest po dwóch rozwodach. Zgłosiła się do "Sanatorium, by poznać kogoś wartościowego.
"Program bardzo mi się podobał. W końcu pomyślałam, że może powinnam się zgłosić, że może znajdę w nim kogoś wartościowego, kto będzie chciał wejść ze mną w prawdziwą relację. Zgłoszenie złożyłam już do siódmej edycji, ale się nie dostałam. Dopiero teraz produkcja zaprosiła mnie na casting. Ucieszyłam się, bo nie wiem, czy jeszcze raz bym się zgłosiła..." - wyznała w rozmowie z Longiną Stempurską dla portalu TVP
Wywiad został przeprowadzony już po nakręceniu programu, dlatego Ewa została zapytana też, o to, co działo się na planie.
"Sanatorium miłości" 8. Ewa wygadała się, co działo sieę w programie
Ewa ujawniła, że poznała wiele wartościowych osób.
"Zaprzyjaźniłam się z Tereską z Tarnobrzega. To niezwykle inspirująca osoba. Dzwonimy do siebie. Odwiedzamy się.
Ewa opowiedziała też o tym, co działo się na planie.
"(...) było dużo rozmów, dużo śmiechu. Robiliśmy sobie psikusy. Zadziwiające było to, że ludzie po sześćdziesiątce zachowywali się czasami jak na placu zabaw, albo jak na koloniach. (...) nad nami była ekipa, młodsza od nas, a która nieraz musiała nas strofować, bo się źle zachowywaliśmy" - zdradziła.
"Mogliśmy też popróbować po raz pierwszy różnych aktywności. Ja wskoczyłam do wody, gdzie nie czułam gruntu pod nogami. Ale nie wszystkiego spróbowałam, dziś żałuję" - wyznała.
Zobacz też:
Podrywał uczestniczki "Sanatorium miłości" na polędwicę. Rozwiódł się po 40 latach małżeństwa
Ledwo "Sanatorium miłości" ruszyło, a jej już wszyscy mają dosyć. Widzowie oburzeni zachowaniem Basi
Uczestniczka "Sanatorium" nigdy nie zaznała prawdziwej miłości. Ma nadzieję, że teraz się to zmieni








