Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Englert od początku jest faworytką w "TzG". Pavlović już wobec niej nie kryje
Helena Englert właściwie od pierwszego odcinka świetnie radzi sobie w "Tańcu z gwiazdami". Najlepiej świadczą o tym wysokie noty: 28 punktów za sambę, 30 za walca wiedeńskiego, 31 za jive'a, 35 za cza-czę oraz po 38 oczek w dwóch ostatnich odcinkach.
W ślad za dobrymi ocenami idą oczywiście zachwyty jurorów. Właściwie co tydzień chwalą oni aktorkę za kolejne, zupełnie odmienne od poprzednich wcielenie i nie mogą się nadziwić temu, że w każdym z nich odnajduje się równie dobrze.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go , otwiera się w nowym oknie
"Rzeczywiście Helena jest osobą, która niesamowicie panuje nad swoim ciałem. Ona absolutnie jest chyba najbardziej świadoma swojego tańca ze wszystkich uczestników, nawet bym powiedziała" - zdradziła Iwona Pavlović w rozmowie z "Super Expressem".
Ale to nie wystarczy, by zagwarantować aktorce dalszy udział w programie. Niedawno była ona o krok od tego, aby z niego odpaść. Oto co wtedy sobie myślała.
Helena Englert wyjawiła kulisy "Tańca z gwiazdami". "My naprawdę nie wiemy"
Jak wiadomo, o losie kandydatów do Kryształowej Kuli decydują przede wszystkim widzowie. To dzięki ich głosom gwiazdy przechodzą do kolejnych odcinków show. Oceny jurorów, choć ważne, są nierzadko drugorzędne.
To właśnie dlatego Helena Englert i Roman Osadchyi, którzy w ostatnich dwóch epizodach (w minioną niedzielę sumowano punkty z rodzinnego i najnowszego) mieli bardzo wysokie noty i znaleźli się w czołówce, o mało co nie odpadli z formatu.
Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz przekazali im radosną wiadomość o pozostaniu w konkursie tuż przed tym, jak na parkiecie pozostały tylko dwie pary. Jak wiadomo, ostatecznie z tytułem pożegnali się Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko.
Córka Beaty Ścibakówny i Jana Englerta nie ukrywała, że bardzo się denerwowała.
"My naprawdę nie wiemy i wydaje nam się, że fajnie poszło i dostaliśmy sporo punktów, ale nie wiemy, ile dostaniemy głosów, więc za każdym razem ta odpadanka jest stresująca" - mówiła w rozmowie z Party.

Englert o mało co nie odpadła z "Tańca z gwiazdami". Już miała to w głowie
Nie jest tajemnicą, że kolejność wyczytywania duetów, które pozostają w rywalizacji, nie odpowiada temu, jak dużo osób na nie zagłosowało. Englert i Osadchyi, choć wywołani jako niemal ostatni, niekoniecznie musieli dostać najmniej SMS-ów.
W tamtym momencie kompletnie jednak o tym nie myśleli. Okazuje się, że Hela już układała w głowie mowę pożegnalną - tak na wszelki wypadek.
"My nie mamy dystansu do tego i jak stoimy tam, to jest takie poczucie, że naprawdę nie wiemy, czy przejdziemy dalej, czy nie. I szczerze mówiąc, ja już miałam takie: 'Okej, dobra, najważniejsze, żeby zachować klasę i ładnie się pożegnać, i pamiętać, żeby podziękować Romanowi'. Dosłownie masz już te myśli w swojej głowie" - wyjawiła.
Tuż po rozemocjonowana Helena Englert zarzekła się ws. "Tańca z gwiazdami". Grzmi: "Nie dopuszczę do tego"
Pomimo tego, że jest jej przykro z powodu odpadnięcia Jędrzejczyk i Kuroczki, Helena cieszy się, że jej wewnętrzne błagania o pozostanie w show zostały wysłuchane.
"Jest nam strasznie przykro, że odpadła Asia, ale bardzo się cieszymy, że możemy tańczyć dalej i ja nie dopuszczę do tego, żebyśmy jeszcze kiedykolwiek musieli tam stać. Nie ma opcji. My się strasznie cieszyliśmy z trzydziestu ośmiu punktów" - dorzuciła.
"Taniec z gwiazdami" w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Helena Englert nie zostawiła Osadchiyemu wyboru. "Nie musisz kłamać", otwiera się w nowym oknie
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








