Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Edyta Górniak wraca do Opola. Wybaczy schorowanej matce?

Edyta Górniak na tegorocznym festiwalu w Opolu będzie świętować 25-lecie pracy artystycznej. Czy wokalistka zapomni o gniewie i wyciągnie do schorowanej matki dłoń?

Zaledwie kilka ulic dzieli amfiteatr od osiedla bloków z wielkiej płyty, na którym wychowała się polska celebrytka. Nieraz znikała po lekcjach na kilka godzin, by przekradać się przez ogrodzenie do amfiteatru i pomarzyć o karierze gwiazdy.

Bywało też tak, że stawała na murku i śpiewała dla podwórkowej publiczności, zbierając owacje kolegów i koleżanek.

Marzenia o wielkiej scenie pomogła jej spełnić Elżbieta Zapendowska (68), specjalistka od emisji głosu, prowadząc zajęcia w studiu piosenki miejscowego domu kultury.

Reklama

Kiedy usłyszała 15-letnią Edytę, zamarła! Wiedziała, że ma do czynienia z niezwykłym talentem. To właśnie dzięki niej Edyta, mając 17 lat, zadebiutowała w programie Zbigniewa Górnego "Śpiewać każdy może", a rok później wystąpiła na wymarzonym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, w konkursie Debiuty otrzymując wyróżnienie za piosenkę "Zły chłopak".

To wtedy po raz pierwszy została zauważona. Traf chciał, że rok później w Warszawie Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa poszukiwali młodych, zdolnych do musicalu Metro.

Młodziutką Edytę reżyserowi poleciła Elżbieta Zapendowska. Tak uczennica technikum ogrodniczo-pszczelarskiego stała się gwiazdą musicalu. Trzy lata później reprezentowała już Polskę na konkursie Eurowizji, zdobywając drugie miejsce. 

Opole oszalało z radości, a rodzina pękała z dumy. To tu Edyta udzielała pierwszych wywiadów do lokalnej prasy i pozowała do zdjęć z mamą Grażyną, ojczymem Zdzisławem i przyrodnią siostrą Małgosią. Bo to rodzina zawsze była jej najwierniejszą publicznością. I nie ważne, czy mieszkała w Warszawie, w Londynie, czy w Nowym Jorku. Jej azylem zawsze było mieszkanie w opolskim bloku, w którym czekały na nią ulubione kotlety, pomidorówka i naleśniki z serem.

Pani Grażyna często wsiadała do autobusu jadącego do Warszawy i wiozła córce jeszcze ciepłe naleśniki. Edyta z kolei potrafiła przyjechać do domu późnym wieczorem tylko po to, by przytulić się do mamy i razem z nią zasnąć. A rano wypić ciepłe kakao, zjeść bułkę z ulubionej piekarni i wrócić na koncert do stolicy.

Zawsze była wrażliwą, kochającą córką, która pomagała finansowo rodzicom, a siostrze kupowała najlepsze zabawki. Niestety, te modelowe kontakty uległy ochłodzeniu 9 lat temu. Po aferze z szantażystą z Opola, który chciał sprzedać kompromitujący film z udziałem Edyty Górniak, piosenkarka nie była już tak częstym gościem w rodzinnym domu.

Dziś Edyta ma żal do matki, że w trakcie rozwodu z Dariuszem K. chciała zeznawać przeciwko własnej córce.

Choć drzwi do rodzinnego domu są zawsze dla niej otwarte, a mama, choć bardzo schorowana, wciąż gotuje najlepszą pomidorówkę, Edyta pozostaje obojętna na kolejne apele o pojednanie... 

Czy ten festiwal będzie wyjątkowy. Czy, jak za dawnych lat, za kulisami pojawi się mama i siostra z kanapkami?

To z pewnością dla wszystkich będzie wieczór pełen niespodzianek...

Rewia
Dowiedz się więcej na temat: Edyta Górniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »